Indeks największych spółek po delikatnym przebiciu kilkunastomiesięcznej linii trendu spadkowego nie wykazał większej ochoty do dalszych wzrostów pod koniec tygodnia. Piątkowy niewielki spadek mimo wszystko należy zaklasyfikować jako dalszą część korekty. Niedźwiedzie postanowiły bronić poziomu 1350 pkt., mimo że jest on już ponad wspomnianą linią trendu i wydaje się, że to tylko kwestia czasu, aby byki przystąpiły do kolejnej fali wzrostowej wynoszącej WIG20 do nowego średnioterminowego szczytu. Nie jest jednak wykluczone, że na wykresie świecowym powstała formacja harami i do jej wypełnienia konieczny jest spadek poniżej poziomu 1287 pkt. i zamknięcie ostatniej luki. Gdyby tak się stało, byłby to bardzo negatywny sygnał zapowiadający ochłodzenie koniunktury na warszawskim parkiecie. Byki zmuszone są teraz do obrony wspomnianej luki i jeśli im się to powiedzie, nie powinny mieć problemów z pokonaniem oporu na 1350 pkt. Zostałaby wtedy otwarta droga do następnego oporu, jaki na poziomie 1392 pkt. wyznacza dolny zasięg luki z 6 czerwca i złote pierwsze złote zniesienie 38,2% półtorarocznej bessy liczone logarytmicznie. Sytuacja opisana zachowaniem oscylatorów nie przedstawia się już tak różowo jak jeszcze niedawno. Niewykluczone że MACD tworzy swój drugi szczyt, tylko minimalnie wyższy od poprzedniego. RSI nie zdołał ustanowić nowego wyższego szczytu i jest bliski utworzenia negatywnej dywergencji. Podobnie zachowuje kilka innych oscylatorów. Nie są to jeszcze oczywiste sygnały sprzedaży, lecz jedynie ostrzeżenia. Wzrostowy trend średnioterminowy nadal jest niezagrożony, dopóki WIG20 utrzymuje się ponad linią trendu spadkowego.