Można to wiązać z wybiciem powyżej głównej linii trendu spadkowego, wyprowadzonej ze szczytu z marca ub.r., a także pokonaniem kwietniowego dołka. Może nawet ten drugi opór był ważniejszy, jeśli wziąć pod uwagę, że dotychczasowe ruchy korekcyjne w ramach bessy, kończyły się na wysokości poprzednich lokalnych dołków. Niewątpliwym potwierdzeniem dużej siły byków było utworzenie we środę wysokiej luki hossy. Stąd też niewielkie zniżki z ostatnich dwóch sesji możemy z dużym prawdopodobieństwem traktować jako ruch powrotny w kierunku przełamanych oporów. Ten wariant jest potwierdzany przez spadające obroty.
Nie można jednak przy tych wszystkich uwagach, składających się na pomyślne perspektywy dla rynku, pominąć kilku negatywnych elementów. Pierwszy to zachowanie niektórych walorów. Chodzi głównie o Elektrim i Softbank. Pierwszy jest coraz bliższy powrotu do trendu spadkowego, na drugim zaznaczyła się ogromna determinacja do realizacji zysków. To zakończyło się dwoma sesjami spadku z bardzo dużymi obrotami. To niedobry znak dla innych walorów, które mogą pójść tą samą drogą. Złą informacją są spekulacje na temat możliwości zwiększenia przyszłorocznego deficytu budżetowego powyżej 40 mld zł. To niesie ze sobą dwa zagrożenia. Pierwsze to zmniejszenie przyszłorocznych prognoz wzrostu gospodarczego, drugie odłożenie reformy finansów publicznych lub tylko ich częściowa sanacja. W obliczu już przyjętych ustaw podwyższających podatki i debaty na temat podatku importowego może to zostać źle przyjęte przez inwestorów. Widać to już po reakcjach złotego, który od kilku dni osłabia się zarówno wobec dolara, jak i euro.
Sytuacja na rynku nadal w bardzo dużym stopniu jest kształtowana przez koniunkturę na zagranicznych rynkach. Jeśli zostaną tam podtrzymane nastroje to w krótkim terminie informacje o budżecie mogą nie znaleźć przełożenia na kursy akcji.
To widać w początkach dzisiejszej sesji, gdzie wzrosty na europejskich giełdach pchnęły nasz rynek w górę. WIG20 znalazł się ponownie powyżej 1330 pkt.
Krzysztof Stępień