Z 16,7 mln obsługiwanych klientów mmO2 plasuje się na szóstym miejscu w Europie (po Vodafone, Orange, T-Mobile, Telecom Italia Mobile i Telefonica Moviles). W jej skład wchodzą cztery firmy komórkowe: Viag Interkom (Niemcy), Telfort (Holandia), Cellnet (W. Brytania) i Digifone (Irlandia), a także ogólnoeuropejski internetowy portal Genie. Ponad 60% przychodów wypracowuje Cellnet.
- Poważnym minusem mmO2 jest fakt, że na żadnym z tych rynków nie ma pozycji wiodącej - powiedział "FT Deutschland" Fanos Hira, analityk branży telekomunikacyjnej w banku inwestycyjnym Bear Stearns. Hira prognozował debiut na poziomie 51 pensów, a specjaliści Salomon Smith Barney szacowali, że będzie to 75 pensów. Wszyscy twierdzą, że mmO2 może w najbliższym czasie zostać przejęta przez któregoś z rywali.
Walorami mmO2 w ograniczonej formie handlowano już kilka dni przed debiutem na tzw. szarym rynku. W piątek kosztowały one 80 pensów. Dawało to kapitalizację rynkową firmy na poziomie 6,8 mld funtów. To za mało, aby znaleźć się w składzie renomowanych indeksów europejskich Stoxx 50 i MSCI (z trudem wejdzie do londyńskiego wskaźnika FT-SE 100).
Wydzielenie spółki komórkowej i uplasowanie jej walorów na giełdzie przeprowadziło już kilka europejskich koncernów telekomunikacyjnych. Np. w lutym na taki krok zdecydował się France Telecom (Orange), a w listopadzie ub.r. hiszpańska Telefonica (Telefonica Moviles). Zachowały nad nimi jednak kontrolę, podczas gdy British Telecom ma w mmO2 tylko niewielki pakiet.
Na dodatek brytyjska spółka startuje z bagażem 500 mln funtów długów. Ponieważ wchodzące w jej skład firmy posiadają trzy licencje na usługi komórkowe trzeciej generacji (UMTS), analitycy obawiają się, że w przypadku gdyby same musiały tworzyć sieci, zadłużenie może wzrosnąć do 3 mld funtów. Ich zdaniem, najsłabszym elementem mmO2 jest niemiecka firma Viag Interkom, która poinformowała, że w najbliższych 5 latach jej strata może przekroczyć 1,8 mld funtów.