Można tylko przypomnieć, iż zazwyczaj po fałszywych ruchach mamy do czynienia z dynamicznym odwróceniem sytuacji, co zapowiada konsekwentne i głębokie zniżki. Za wcześnie jest przy tym dać odpowiedź na pytanie, czy mamy do czynienia z powrotem do trendu spadkowego, czy też spadki okażą się głęboką korektą półtoramiesięcznych wzrostów. Z ich skali można wnioskować, że będzie to tylko korekta, ale ze względu na fałszywe wybicie obecna sytuacja zawiera w sobie duży element niepewności.
Oliwy do ognia dolała wczorajsza informacja o tym, że OFE nie mają co liczyć na spłacenie w tym roku choćby części zaległości wobec nich przez Skarb Państwa. Tą wiadomość można połączyć z sygnałami technicznymi, co czyni obraz rynku i emocji wokół niego jeszcze bardziej niekorzystnymi. Można się spodziewać, iż znaczna część akcji kupowana w oparciu o takie fałszywe przesłanki powrócą dość szybko na rynek, tworząc silną podaż i presję na spadki.
W tej sytuacji dalszy rozwój wypadków na zagranicznych giełdach traci trochę na znaczeniu. Można oczekiwać, że ewentualne zwyżki będą miały mniejszy wpływ na nasz rynek, niż potencjalne spadki.
Sesja zaczęła się od kolejnej dramatycznej przeceny Elektrimu, który traci ponad 10%. W ślad za nim spadają inne spółki. W sumie WIG20 zniżkuje o ponad 2% do 1247 pkt. To oznacza przełamanie kolejnego wsparcia wyznaczanego przez październikowe maksimum, a utworzona przy tym luka bessy najlepiej obrazuje zmianę układu sił na rynku.
Krzysztof Stępień