Według Dariusza Rosatiego wzrost deficytu ekonomicznego w 2002 roku do 4,8 proc. PKB z 4 proc. szacowanego w tym roku oznacza rozluźnienie polityki fiskalnej. "Deficyt ekonomiczny 2002 na poziomie 4,8 proc. PKB, wobec poniżej 4 proc. 2001 oznacza rozluźnienie polityki fiskalnej. Nie boję się jednak tego, ponieważ mamy recesję popytu krajowego w 2001 roku i nawet tak duży deficyt ekonomiczny nie zdołał doprowadzić do wzrostu popytu krajowego" - powiedział Rosati dziennikarzom po seminarium PAN. "W projekcie budżetu 2002 deficyt ekonomiczny oszacowano na około 4,8 proc. PKB, ta część budżetu nie została do końca oszacowana" - dodał Rosati. Wcześniej we wtorek, na konferencji prasowej po przyjęciu przez rząd projektu budżetu, Belka powiedział, że kwota deficytu ekonomicznego sektora rządowego wyniesie 4 proc. PKB i wynika z pomniejszenia deficytu sektora rządowego o transfery do OFE oraz powiększenia o planowaną wypłatę rekompensat. Belka dodał we wtorek, że kwota ta nie zawiera jednak prognozowanego na 0,65 proc. PKB deficytu samorządów, a wielkość deficytu samorządów lokalnych nie poddaje się możliwościom przewidywania. Jednak, zdaniem Belki, rząd oszacował deficyt samorządów ostrożnie, mając nadzieję, że w rzeczywistości będzie on mniejszy.

NOWELIZACJA TEGOROCZNEGO BUDŻETU O 4 MLD LUB O 2,5 MLD ZŁ

Według Rosatiego nowelizacja tegorocznego budżetu będzie zawierała zwiększenie deficytu budżetowego o 4 mld zł. Kwota ta pozwoli na spłatę zobowiązań wobec OFE i Funduszu Pracy."Wzrost deficytu o około 4 mld zł w 2001 roku wiąże się m.in. ze spłatą zobowiązań wobec OFE. Taka jest idea MF" - powiedział Rosati. "Myślę, że rzeczywista luka w budżecie w tej chwili jest mniejsza, może to być około 2-2,5 mld zł" - dodał. "Natomiast nowela, która doprowadziłaby do wzrostu deficytu o 4 mld zł jest próbą przesunięcia części płatności przyszłego roku na ten rok. Dlatego, że w tym roku przy tym stanie popytu krajowego można troszkę zwiększyć ten deficyt" - powiedział członek RPP. W czwartek na konferencji prasowej wiceminister finansów Halina Wasilewska-Trenkner powiedziała, że w tegorocznym budżecie może zabraknąć 2,5 mld zł, mimo wcześniejszej blokady wydatków na kwotę 8,5 mld zł. "Jeżeli sprawdzi się najczarniejszy scenariusz, to do domknięcia budżetu zabraknie 2,5 mld zł i o tyle zostanie zwiększony deficyt w nowelizacji budżetu" - powiedziała wiceminister finansów. Według niej dochody na koniec tego roku wyniosą 141,5 mld zł. Rząd planuje, że deficyt budżetu w 2001 roku wzrośnie do 32,65 mld zł z 29,14 mld zł po pierwszej nowelizacji. Wcześniej wicepremier Marek Belka zapowiadał, że pod koniec listopada przeprowadzi kolejną nowelizację budżetu dla spłaty zaległych zobowiązań oraz nie wykluczył kolejnego zwiększenia deficytu, jeżeli dochody budżetu będą nadal spadać. Wiceminister finansów powiedziała w czwartek, że kwestia zaległości wobec OFE zostanie rozstrzygnięta w ciągu 3-4 tygodni. Pod koniec października rząd zablokował 8,5 mld zł ze 181,6 mld zł planowanych wydatków tegorocznego budżetu. Blokada była konieczna, gdyż lipcowa nowelizacja budżetu, choć oparta na założeniu, że dochody budżetu w 2001 roku będą niższe od pierwotnie zakładanych 161,1 mld zł o 17,2 mld zł, zmniejszyła prognozę ich wykonania jedynie o 8,6 mld zł do 152,46 mld zł. Reszta niedoboru miała być pokryta wykonywanymi na bieżąco cięciami. Jednak według październikowych prognoz MF, tegoroczne dochody miały wynieść zaledwie 141,4 mld zł i będą niższe od pierwotnej wersji budżetu o 19,6 mld zł, a od budżetu po nowelizacji o 11 mld zł. Po październiku dochody budżetu wyniosły 115,64 mld zł. Dlatego rząd, aby nie przekroczyć ustalonego w budżecie poziomu deficytu, oraz uniemożliwić jednostkom budżetowym zaciąganie zobowiązań do wysokości wydatków zadekretowanych dla nich w budżecie, zdecydował się zablokować wydatki na kwotę 8,5 mld zł.

(PAP)