Zważywszy, że WIG20 przez końcowe pół godziny wzrósł o około 1% trzeba przyznać, że nie chodziło w tym o kupowanie akcji, a jedynie o "podciągnięcie" kursów i kosmetykę rynku. Wszak na zamknięciu większość dużych spółek zyskało na wartości, a obroty były większe.

Jednak dziś sił do wzrostów starczyło rynkowi jedynie na pierwszy kwadrans notowań. Wtedy WIG20 dotarł do 1293 pkt., czyli do poziomu, który mniej więcej odpowiada przebiegowi głównej linii bessy. Zaraz potem nastąpił szybki spadek, który sprowadził indeks poniżej połowy czwartkowego białego korpusu, co pokazuje, że ma on niewielką wartość z punktu widzenia możliwości ograniczania strat. To wynikałoby właśnie z przebiegu ostatnich notowań, które nie miały akumulacyjnego charakteru.

Nadal w centrum zainteresowania pozostaje Elektrim, który na uspokajające deklaracje odnośnie restrukturyzacji długu zareagował początkowym wzrostem do 17,20 zł, ale zaraz potem błyskawicznie spadł do poziomu 16 zł. W tej sytuacji nie można takiego zachowania kursu nazwać inaczej, jak ruchem powrotnym do dolnego ograniczenia konsolidacji, co będzie skutkować dalszymi zniżkami. Zasięg ruchu spadkowego z wysokości tej konsolidacji można prognozować na około 13 zł. Ale obserwowana silna dystrybucja tego waloru, obrazowana spadkiem wskaźnika akumulacja-dystrybucja poniżej poprzedniego dołka, ostrzega przed tym, że zniżka może być jeszcze głębsza. Stąd też można jedynie zalecić opieranie się pokusie szybkiego zysku. Największe szanse nań mają ci lepiej poinformowani w kwestii dalszych losów Elektrimowego zadłużenia. Przecież 15 grudnia już niedaleko.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu