Reprezentuje Pan spółkę, która działa na rynku zdominowanym przez zagraniczne sieci super- i hipermarketów. Jak, mając prawie wyłącznie polski kapitał, bez wsparcia finansowego ze strony potentatów branży handlowej, Eldorado zamierza konkurować z gigantami i czy walka z nimi jest w ogóle do wygrania?
Nie konkurujemy bezpośrednio w segmencie hipermarketów, ponadto zapewniam, iż receptą na sukces nie jest wyłącznie kapitał. Niejednokrotnie zagraniczni inwestorzy nie radzili sobie na polskim rynku. Najprościej można odpowiedzieć, że przede wszystkim rywalizujemy wnętrzem sklepu. Nasza oferta nie odbiega od tego, co prezentują sieci międzynarodowe działające w naszym segmencie. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pod względem stosowanych systemów IT oraz elektronicznej komunikacji w obszarze sklep - dystrybutor jesteśmy zdecydowanie krok do przodu przed konkurentami, a to jest podstawą sukcesu. Przy tak ogromnym torcie, jakim jest handel detaliczny w Polsce, jest jeszcze sporo miejsca dla nas.
Podają Państwo, że kluczem do sukcesu jest lokalizacja. Czy w Polsce jest jeszcze tyle atrakcyjnych miejsc, w których do końca 2010 roku uda się z powodzeniem prowadzić sto kilkadziesiąt "Stokrotek", jak zapowiadacie?
Według mnie, w obszarze supermarketów jest możliwe funkcjonowanie 2-3 tys. obiektów. Znaczna część z nich już istnieje. Są to sklepy, które od wielu lat mają swój rynek i bardzo dobrze działają. Część z nich będzie można jednak pozyskać dla naszej sieci poprzez fuzje i przejęcia w obszarze detalicznym. Taka będzie nasza taktyka rozwoju w najbliższych latach. Drugim źródłem rozwoju będzie budowa obiektów zupełnie od nowa. Tutaj sami szukamy lokalizacji oraz korzystamy z wyspecjalizowanych w tym firm developerskich, takich np. jak RECE Poland Sp.z o.o., która przygotowuje tereny pod osiedlowe centra handlowe, buduje je, a następnie my wynajmujemy główną ich część dla "Stokrotki".
Czy uda się zrealizować plan rozwinięcia sieci do końca tego roku do 19 "Stokrotek", a do końca 2002 r. - do 35 obiektów?