Reklama

Ile powinien zarabiać brytyjski menedżer?

Wynegocjowany przez Michaela Dobsona (na fot.), nowego dyrektora wykonawczego (CEO) Schroders Plc., pakiet finansowy wywołał wśród inwestorów burzę - tyle zarabiać nie powinien menedżer, nawet jeśli kieruje trzecim pod względem wielkości w Europie notowanym na giełdzie funduszem zarządzającym aktywami. Zarzuca mu się także, że wynagrodzenie nie jest w dostatecznym stopniu uzależnione od wyników firmy.

Publikacja: 29.11.2001 08:33

Do 2004 r. Schroders zagwarantował Dobsonowi tzw. pakiet kompensacyjny o rocznej wartości co najmniej 3,5 mln funtów szterlingów w formie pensji, akcji i innego rodzaju bonusów finansowych. Kierownictwo funduszu broni swojego menedżera. Na najbliższe dni zapowiedziało zwołanie spotkania z oburzonymi inwestorami, na czele których stoi Peter Montagnon, dyrektor inwestycyjny Stowarzyszenia Brytyjskich Firm Ubezpieczeniowych (ABI).

- Nie chcemy toczyć ze Schrodersem żadnych bitew. Domagamy się jedynie od osób, którym powierzamy pieniądze, by ich zarobki były ściśle powiązane z wypracowanymi wynikami. By nie zarabiali kokosów jedynie z tego powodu, że zasiadają w takim czy innym fotelu - powiedział Montagnon agencji Bloomberga. Co ciekawe, brytyjscy menedżerowie funduszy, którzy od lat ostro krytykują tamtejsze spółki za zbyt wysokie zarobki kadry kierowniczej, sami należą do najlepiej opłacanych na Wyspach.

49-letni Dobson, który objął stanowisko w Schroders Plc. 31 października, do 2004 r. otrzyma akcje funduszu (będą to walory bez prawa głosu) o wartości co najmniej 1,5 mln funtów szterlingów. Do tego będzie pobierał w kasie funduszu rocznie 200 tys. funtów pensji zasadniczej plus na koniec każdego roku premię w wysokości minimum 1,8 mln funtów. Poza tym ma zagwarantowną opcję zakupu kolejnego pakietu walorów (750 tys. sztuk) oraz 3,75 mln funtów ekstrapremii w przypadku, kiedy giełdowy kurs walorów Schrodersa podwoi się w ciągu najbliższych pięciu lat.

- Na zaplanowanym na najbliższe dni spotkaniu będziemy domagać się wyjaśnień, czy powiązanie zarobków Dobsona z osiąganymi pod jego kierownictwem wynikami funduszu ustalono na odpowiednim poziomie. Naszym zdaniem, z trudem mieści się ono w dolnej strefie grupy menedżerów światowej branży usług finansowych - poinformował Montagnon.

Tymczasem jeszcze przed spotkaniem z inwestorami spotkają się akcjonariusze Schrodersa, którzy mają zatwierdzić przejęcie przez fundusz (za 33,5 mln funtów) firmy Beaumont Capital Management Ltd. Co ciekawe, Beaumont została założona w ub.r. przez... Michaela Dobsona po tym, jak stracił on stanowisko prezesa w Deutsche Asset Management. Dobson może zainkasować za swoje udziały 7,4 mln funtów.

Reklama
Reklama

Z raportów finansowych wynika, że szef Schrodersa Peter Sedgwick oraz jego kolega z branży Charles Brady (kieruje funduszem Amvescap Plc.), bez uwzględnienia opcji na akcje, zarobili w 2000 r. więcej niż którykolwiek z prezesów spółek wchodzących w skład głównego indeksu londyńskiej giełdy FT-SE 100. Łącznie z premiami, opcjami i innymi bonusami Brady zainkasował 7,7 mln, a Sedgwick - 3,2 mln funtów.

A jeśli chodzi o wysokość premii to Schroders wypłacił byłemu prezesowi Winowi Bischoffowi blisko 5 mln funtów za sfinalizowanie transakcji sprzedaży za 1,35 mld funtów działu bankowości inwestycyjnej tego funduszu amerykańskiemu bankowi Citigroup. Schroders od dawna jest już krytykowany za prowadzoną politykę wynagrodzeń m.in. przez brytyjskie Stowarzyszenie Funduszy Emerytalnych (NAPF).

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama