Nowy Jork
W środę Dow Jones stracił 160,74 pkt. (1,63%), a Nasdaq 48 pkt. (2,48%). S&P 500 spadł o 1,83%. Russell 2000 obniżył się o 1,52%.
Początek sesji czwartkowych przyniósł niewielkie zmiany notowań na rynkach nowojorskich. Ukształtowanie wyraźniejszej tendencji utrudniały sprzeczne zjawiska makroekonomiczne oraz informacje świadczące o bardzo różnym położeniu czołowych przedsiębiorstw. Najnowsze dane statystyczne wykazały największy od 27 lat tygodniowy wzrost liczby bezrobotnych w USA. Tymczasem amerykański przemysł otrzymał w październiku o 12,8% więcej zamówień na dobra trwałego użytku oraz wzrosła sprzedaż nowych domów, co przyjęto jako zapowiedź ożywienia aktywności gospodarczej. Niepokój wśród inwestorów wzbudzała trudna sytuacja potentata energetycznego Enron. Natomiast korzystny wpływ na ich nastroje miały optymistyczne prognozy takich spółek high-tech, jak FreeMarkets czy Palm. Po wahaniach Dow Jones wzrósł przed południem o ponad 23 pkt. (0,24%), a Nasdaq zyskał 0,84%.
Londyn
FT-SE 100 wahał się w stosunkowo wąskim przedziale, do czego przyczynił się brak jednoznacznego impulsu z Nowego Jorku. Po spadku notowań, wywołanym problemami amerykańskiej firmy Enron, początkowe straty odrobiły akcje towarzystw naftowych oraz banków. Najchętniej kupowano papiery detalicznej firmy handlowej GUS, która powiększyła zyski. Staniały natomiast walory spółek telekomunikacyjnych Vodafone i Cable & Wireless oraz przedsiębiorstw przemysłu farmaceutycznego, zwłaszcza GlaxoSmithKline, w którym udział zamierza zmniejszyć amerykański Wellcome Trust. Londyński indeks zyskał ostatecznie 3,3 pkt. (0,06%).