W opinii nie ma zbyt wiele pochwał - Rada pozytywnie przyjęła fakt, iż rząd do konstrukcji budżetu przyjął ostrożne wskaźniki (wzrost PKB w roku przyszłym ma wynieść 1%) w sytuacji, gdy niezbyt dobry stan gospodarki światowej grozi spowolnieniem rozwoju Polski. Z zadowoleniem odnotowała fakt, że rząd zaakceptował proponowaną przez RPP ścieżkę dezinflacji, gdyż wcześniej przedstawiciele SLD twierdzili, iż należy podnieść wyznaczony na rok 2003 średniookresowy cel inflacyjny w wysokości niespełna 4%.

I na tym pochwały Rady właściwie się kończą. Rada stwierdziła bowiem, iż zawarte w budżecie zmiany prawne, dające budżetowi oszczędności, są dalece niewystarczające. Z kolei przyszłoroczny deficyt ekonomiczny finansów publicznych, ustalony na poziomie 4,8%, a więc niewiele niższym niż założone na ten rok 5%, jest zbyt duży. A to - wg RPP - nie pozwala na poprawę kombinacji polityki fiskalnej i pieniężnej.

Poza tym, zaproponowana w budżecie koncepcja ruchomego deficytu i oparcia polityki budżetowej głównie na wydatkach stwarza niebezpieczeństwo wzrostu niedoboru budżetu w latach kolejnych, co doprowadziłoby do zaostrzenia polityki pieniężnej. Tym bardziej że możliwości jej poluzowania zostaną mocno ograniczone, jeśli podatek od zysków z lokat oraz spadek oprocentowania depozytów zmniejszą skłonność do oszczędzania.

Na dodatek, już w przyszłym roku zwiększone potrzeby pożyczkowe budżetu mogą spowodować utrzymywanie się wysokich stóp rynkowych nawet mimo dalszych redukcji oprocentowania w NBP, co zagrozi skuteczności polityki pieniężnej. Zdaniem RPP, lepszym rozwiązaniem byłoby przyspieszenie prywatyzacji, tymczasem w budżecie założono, iż przyszłoroczne wpływy z niej będą niższe od osiągniętych w 2001 roku.