Pierwsza była giełda w Budapeszcie. - Będziemy liderami w regionie - stwierdził podczas jej otwarcia (1990) pierwszy prezes i późniejszy minister finansów Lajos Bokros. Wyścig się rozpoczął. - W polskiej historii otwiera się nowy rozdział - po kilkudziesięciu latach przerwy znów uruchamiamy serce gospodarki - giełdę - powiedział niecały rok później Wiesław Rozłucki, w pierwszym dniu działalności GPW. 16 kwietnia 1991 r. na rynku podstawowym warszawskiej giełdy papierów wartościowych debiutuje 5 spółek. Krosno, Tonsil, Kable, Exbud i Próchnik. W Budapeszcie obraca się w tym czasie akcjami już 20 spółek.
W Warszawie pierwszy miesiąc to stopniowe oswajanie się kilkudziesięciu inwestorów z prawami obrotu na GPW, ten zaś nie przekracza kilkudziesięciu tysięcy USD dziennie. W Budapeszcie sięga czasami ponad 1,5 mln USD. To właśnie rynek węgierski typowany był na początku lat 90. na lidera regionu. Rząd Węgier zapowiedział prywatyzację 1700 firm - spora ich część miała trafić na rynek. Na parkiet trafiają na początek walory przedsiębiorstw chemicznych, farmaceutycznych i innych przemysłowych. - Większość z nich to blue chipy, na pewno przyciągną uwagę inwestorów zachodnich - podkreślał 10 lat temu Lajos Bokros. Po pierwszym roku działalności BSE dzienne obroty zwiększyły się o ponad 30%, osiągając średnio na sesję wartość 0,5 mln USD.
W Warszawie do pięciu notowanych spółek dołączyły Żywiec, Swarzędz i Wólczanka. Na rynku węgierskim w roku 1992 pojawiły się również trzy spółki. W 1993 roku, w Polsce na parkiecie zadebiutowały duże firmy, takie jak Okocim, BRE Bank, BIG, Elektrim, Mostostal Export. Z mniejszych emitentów debiutuje Irena. Na rynek trafiają obligacje. GPW po raz pierwszy przeprowadza operacje wypłaty dywidend. Sesje w Warszawie odbywają się dwa razy w tygodniu.
W tym roku giełdzie w Warszawie przybywa nowy konkurent - działalność rozpoczyna rynek w Pradze. Pierwszym jej przewodniczącym zostaje Robert Salzman, poprzednio prezes Komercni Banka. - Mamy stabilną gospodarkę, nie grozi nam bezrobocie - to dobrze rokuje rozwojowi rynku - stwierdził podczas pierwszych wystąpień. W Pradze rozpoczyna się masowa prywatyzacja, a na parkiecie ląduje ponad 1000 spółek. Rok później jest ich już ponad 1700. W następnych latach ich liczba się zmniejsza. Od 1995 roku wycofanych zostaje ponad 1600 emitentów. Na przeważającej części z nich nie był notowany obrót, emitenci zaś nie protestowali. - Z wycofaniem części spółek z giełdy nie było problemu, niektóre nawet nie wiedziały, że się na niej znajdują - powiedział kilka lat temu pragnący zachować anonimowość pracownik giełdy w Pradze.
Ciągły pościg