Nowy Jork
Podczas sesji czwartkowej Dow Jones wzrósł o 117,56 pkt. (1,21%), a Nasdaq o 45,29 pkt. (2,4%). S&P 500 zyskał 1,03%. Russell 2000 podniósł się o 2,12%.
W piątek uwaga uczestników rynków nowojorskich skupiła się na danych makroekonomicznych. Usiłowano właściwie zinterpretować informację o trochę większym, niż przewidywali ekonomiści, spadku amerykańskiego PKB. Według skorygowanych danych wyniósł on w trzecim kwartale 1,1% i był największy od 1991 r. Eksperci spodziewali się zmniejszenia PKB o 0,9%. Pomimo oczywistego pogorszenia koniunktury oraz informacji o spadku aktywności w przemyśle, reakcja inwestorów była dość spokojna i początek dnia przyniósł stosunkowo niewielkie zmiany notowań. Spadkiem zareagował Nasdaq, natomiast na Wall Street ceny akcji zaczęły nawet rosnąć, do czego przyczyniła się optymistyczna prognoza dotycząca wyników Home Depot - największego dystrybutora materiałów do wykańczania i urządzania mieszkań. W godzinach przedpołudniowych Dow Jones zyskał ponad 26 pkt. (0,27%), a Nasdaq wzrósł nieznacznie, o 0,07%.
Londyn
Na giełdzie londyńskiej w defensywie znalazły się towarzystwa naftowe i banki. Groźba upadłości giganta energetycznego Enron spowodowała wyprzedaż akcji BP i Shell oraz spadek notowań Abbey National, Royal Bank of Scotland i Barclays, które są wierzycielami amerykańskiej spółki. Natomiast mniejsze wrażenie wywarły dane potwierdzające osłabienie koniunktury w USA. Nie były one bowiem zaskoczeniem dla inwestorów. Pewien niepokój wywoływały zapowiedziane zmiany w prestiżowych indeksach MSCI. FT-SE 100 spadł o 4,9 pkt. (0,09%).