Kursy otwarcia wynosiły 4,095 i 3,632, odpowiadało to 10,6% powyżej starego parytetu. Potem złoty zaczął odrabiać straty i około południa dotarł do 10,95%. Dolar kosztował 4,08 zł, a euro 3,618 zł. Mniej więcej taki realny poziom utrzymywał się do 16.00. Bezpośrednio przed publikacją danych o rachunku obrotów bieżących mieliśmy 4,06 i 3,638, czyli 10,9%. Po publikacji doszło do wzmocnienia. Kończyliśmy piątek na 11,2%. USD ceniono na 4,05 zł, a wspólną walutę 3,623 zł.

Poranne osłabienie złotego to po części efekt realizacji zysków, a po części - opublikowania oceny budżetu dokonanej przez Radę Polityki Pieniężnej. Co prawda, pierwsze opinie na temat projektu były dość pochlebne, ale teraz, po głębszym zapoznaniu się z propozycjami, Rada wskazała na wiele problemów, które mogą przekreślić możliwość dalszego łagodzenia polityki pieniężnej, mało tego, może ona zostać w przyszłości zaostrzona.

Dane o rachunku obrotów bieżących zaskoczyły analityków. Co prawda, sam poziom deficytu (672 mln USD) mieścił się w granicach przewidywań, ale zarówno informacje o eksporcie, jak i imporcie przeszły najśmielsze oczekiwania.

Prawie 2,849 mld USD eksportu to najwyższy poziom od połowy 1998 roku. Czyżby więc dane za wrzesień były tylko wypadkiem przy pracy? Czyżby polska gospodarka była niewrażliwa na spowolnienie w Europie Zachodniej, która jest przecież głównym odbiorcą naszych towarów? Wzrost importu do prawie 4,0 mld USD także zaskakuje. Tym bardziej że w październiku wyraźnie spadły ceny nośników energii, przede wszystkim ropy naftowej, które są bardzo ważną częścią importu. Pewnym wytłumaczeniem mogłaby być obawa związana z planami wprowadzenia podatku importowego. Ale czy rzeczywiście doszłoby do tak silnej reakcji? Wygląda więc na to, że musimy poczekać na kolejne dane i dopiero wtedy będzie można pokusić się o głębsze oceny.

PKB w USA w III kwartale spadł o 1,1%, a więc znacznie bardziej, niż sugerowały to dane wstępne. Analitycy oczekiwali, że będzie gorzej, średnia była jednak nieco lepsza. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że euro w piątek zyskało. Pomogły mu także informacje z Niemiec (opublikowano je w piątek rano). Co prawda, sprzedaż hurtowa wciąż jest słaba, ale w październiku wskaźnik rok/rok spadł o 4,1%, podczas gdy we wrześniu było -8,4%. Późnym popołudniem pojawił się nowy czynnik wspierający wspólną walutę. Okazało się bowiem, że wyraźnie pogorszył się wskaźnik optymizmu Chicago Purchasing Managers.