Sesja dla byków była bardzo dobra, wręcz rewelacyjna. Silny wzrost już w pierwszych godzinach mógł wystraszyć niedźwiedzie, które zakładały, że poniedziałkowy atak popytu był tylko korektą. Końcówka sesji była już rewelacyjna, co właściwie dla naszego rynku jest już pewną regułą.

Kontrakty przebiły spadkową linię trendu ograniczającą wzrosty już od dwóch tygodni i tym samym zanegowały sygnał wybicia poniżej 1250 punktów. Jest to bardzo pozytywny znak. Zarówno opór na poziomie 1265 punktów, jak i 38,2% zniesienie fali spadkowej zostały pokonane, co bezsprzecznie podkreśla panowanie popytu. Podstawową kwestią w tej sytuacji jest pytanie o trwałość tego wzrostu. Wskaźniki dość sceptycznie podeszły do tej fali wzrostowej. Na większości nie zostały nawet przebite spadkowe linie trendu, co oczywiście nie oznacza, że takie właśnie sygnały nie pojawią się w najbliższej przyszłości, gdyż indykatory te działają z opóźnieniem. Niemniej jednak jest to zachowanie trochę niepokojące. MACD znajduje się zdecydowanie poniżej swojej średniej, i co ważne, sygnał sprzedaży, który został na nim wygenerowany już kilkanaście dni temu, powstał po silnej dywergencji, więc zbyt pozytywnie w średniej perspektywie to nie wygląda. Oporem dla dalszej kontynuacji zwyżki jest strefa 1315-1320 punktów, gdzie spodziewałbym się kontrataku niedźwiedzi. Wydaje się to prawdopodobne, ze względu na to, iż rynek od wczorajszego minimum wzrósł już o ponad 70 punktów, a korekty były właściwie bardzo płaskie i krótkotrwałe. Jeżeli rynkowi udałoby się pokonać ten poziom, droga do testowania lokalnego szczytu na poziomie 1370 punktów stałaby otworem.