Spółki publiczne mają obowiązek przekazywania Komisji i giełdzie każdej informacji, która mogłaby w znaczący sposób wpłynąć na cenę akcji. Powinny to robić jak najszybciej i nie później niż w terminie 24 godzin od zajścia zdarzenia. Po 20 minutach od chwili przekazania komunikatu KPWiG oraz giełdzie emitenci muszą go opublikować. Ustawa o publicznym obrocie zezwala jednak na utajnienie raportu na wniosek emitenta, jeśli zawarta w nim informacja mogłaby naruszyć interesy spółki. Jeśli Komisja uzna, że prośba jest zasadna, wówczas nikt oprócz niej nie otrzymuje komunikatu.
- Nie informujemy o tym, że raport jakiejś spółki został utajniony w całości lub części, gdyż mogłoby to wywołać niepotrzebne spekulacje na rynku - mówi przewodniczący KPWiG Jacek Socha (na fot). - Wnioski o utajnienie dotyczą niewielkiego procentu przesyłanych wiadomości ze spółek - dodaje.
Co ciekawe, aż 40% próśb o zatajenie informacji w 2001 roku złożyło tylko 11 emitentów. Rekordzista zwracał się z takim wnioskiem aż 30 razy. Z przeprowadzonej przez PARKIET analizy raportów wynika, że liderem jest prawdopodobnie BRE. Bank ten standardowo już informuje o przeprowadzonych przez członków menedżmentu transakcjach akcjami spółki z pominięciem ich danych osobowych.
Najczęściej zgłaszane do KPWiG są prośby o utajnienie imienia i nazwiska osoby kupującej lub sprzedającej akcje emitenta (do końca października 60 razy). Spółki proszą także o utajnienie warunków finansowych i wartości kontraktów (33 razy), danych kontrahenta lub kredytobiorcy (29 razy) oraz warunków, od których zależy realizacja umowy (10 razy).
- W przypadkach, gdy ujawnienie informacji może zaszkodzić prowadzonemu przez spółkę biznesowi, zgadzamy się na utajnienie. Sam fakt, że firma ma status publiczny, nie powinien narażać jej na straty. Konkurencja bowiem bacznie obserwuje i analizuje wszystkie pojawiające się dane. Może je wykorzystać przeciwko spółce w walce o rynek - uważa Jacek Socha.