W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,024 zł, za euro 3,60 zł, odpowiadało to 11,75% powyżej starego parytetu. Od razu przeważyła podaż i złoty zaczął tracić. Przez większą część dnia proces był dość powolny, dopiero późnym popołudniem, po opublikowaniu wyników aukcji obligacji skarbowych, przyspieszył. O 16.00 byliśmy na 11,3% przy poziomach 4,047 zł i 3,615 zł. Wtedy doszło do wyraźnych zmian na rynku eurodolara. Szybko dotarliśmy więc do 4,065 zł i 3,605 zł. Odpowiadało to 11,25%. Kończyliśmy na 11,2%. USD kosztował 4,064 zł, euro 3,61 zł.
Inwestorzy bardzo pilnie obserwują zaostrzenie konfliktu między Radą Polityki Pieniężnej a rządem. Chodzi oczywiście o kwestie dalszego obniżania stóp procentowych. Wypowiedzi członków koalicji spotkały się ze zdecydowaną reakcją ze strony RPP. Dariusz Rosati poinformował w środę wprost, że Rada nie ugnie się pod naciskami politycznymi. Dodał także, że właśnie wypowiedzi polityków są jednym z powodów ostatniego wzmocnienia złotego.
Uczestnicy rynku, szczególnie ci z zagranicy, są w rozterce. W środę przeważył pogląd, że do cięć jednak nie dojdzie, co zaowocowało spadkiem wartości złotego. Poza tym część inwestorów realizowała zyski po ostatnich wzrostach.
Proces osłabiania się polskiej waluty przyspieszył po opublikowaniu wyników przetargu obligacji skarbowych. Ministerstwo Finansów sprzedało wszystkie zaoferowane papiery dwuletnie, czyli 1,2 mld zł nominału, po średniej cenie 82,42 zł oraz 1,195 mld zł obligacji pięcioletnich (oferta opiewał na 1,2 mld zł) po średniej cenie 95,37 zł. Spowodowało to korektę na rynku obligacji, szczególnie na dłuższym końcu krzywej i w ślad za tymi zmianami podążył złoty.
Do końca tygodnia nie zostaną opublikowane żadne ważne dane makroekonomiczne. Będziemy się za to pilnie przyglądać rozwojowi sytuacji politycznej, szczególnie w kontekście sporu między RPP a rządem.