Obecnie PKO BP ma jedynie 91,73 tys. walorów spółki, reprezentujących 5,1% kapitału akcyjnego. Wcześniej bank dysponował pakietem ponad 359,7 tys. akcji (20,01% kapitału akcyjnego).
Pakietówki stały się ostatnio popularną formą handlowania akcjami Wólczanki. W poprzedni piątek właściciela zmieniło w ten sposób 89 tys. papierów po 6,5 zł za walor. W poniedziałek w dwóch transakcjach z rąk do rąk przeszło odpowiednio 89 tys. i 179 tys. akcji. W obu cena wynosiła 6 zł za papier. Dwie ostatnie transakcje objęły prawie 15% akcji, a więc jest prawdopodobne, że to w ich ramach PKO BP sprzedawał walory. Kto był kupującym, jeszcze nie wiadomo, ale będzie się on musiał ujawnić.
Na tym jednak handel poza sesją papierami giełdowej firmy się nie skończył. We wtorek ponownie właściciela zmieniło 89 tys. akcji (niespełna 5%, a więc strony takich transakcji nie musza się ujawniać, jeśli nie mają w swoich portfelach więcej walorów przedsiębiorstwa), również po 6 zł. Kurs spółki w ostatnich dniach oscyluje na poziomie 7,5-8 zł.
Pod koniec listopada, również w transakcjach pozasesyjnych, akcje firmy kupował największy obecnie jej akcjonariusz - Stanisław Gasinowicz, który w efekcie powiększył zaangażowanie (kosztem firmy Malbeth Limited) do prawie 25% kapitału. Cena w zawartych wówczas pakietówkach była wyższa i wynosiła 8 zł za akcję. Niższa cena obecnych transakcji może świadczyć, że albo były one umówione znacznie wcześniej, albo że przynajmniej ich część może oznaczać przetasowania w grupie powiązanych podmiotów (cena nie jest w takim przypadku najważniejsza).
Stanisław Gasinowicz informował, że jego inwestycja ma długoterminowy charakter i że nie zamierza zmieniać zaangażowania spółce. Wygląda więc na to, że po wycofaniu się ze spółki PKO BP grupa indywidualnych inwestorów, której S. Gasinowicz jest liderem, przejmie nad Wólczanką pełną kontrolę.