Zapoczątkowane w poniedziałek wzrosty stwarzały realną szansę na przeprowadzenie ataku na ostatni szczyt, znajdujący się w okolicy poziomu 14 650 pkt. Wczorajsza sesja przyniosła jednak rozczarowanie, bo kiedy wydawało się, że indeks powinien zdecydowanie i agresywnie rosnąć dzięki sprzyjającej koniunkturze na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych, dobre otwarcie zostało wykorzystane do realizacji zysków. W tej sytuacji wiara we wzrosty została nadszarpnięta i nasuwa się pytanie, czy ostatnie dwie czarne świece są tylko przystankiem w fali wzrostowej, czy też sygnalizują zmęczenie byków i nastąpi odwrót. Niestety, wskaźniki nie dają jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Sygnał kupna został na razie wygenerowany jedynie na wskaźniku impetu, a pozostałe wskaźniki zachowują się jak podczas ruchu powrotnego. Dlatego też zajmowanie obecnie pozycji w akcjach jest wysoce ryzykowne, gdyż WIG znajduje się blisko oporu (14 650 pkt.), a układ świec, pomimo wyjścia powyżej SK-15, też nie jest zachęcający. O zdecydowanej poprawie będzie można mówić dopiero w przypadku pokonania ostatniego szczytu, a na razie takie prognozy są przedwczesne. Ponadto, jeżeli dojdzie do ponownego zejścia indeksu poniżej jego SK-15, należy przyjąć strategię ochrony zysków i wycofać się, dopóki nie ponieśliśmy jeszcze za dużych strat.