Na europejskich giełdach widać wyczekiwanie na to, co przyniosą dane z amerykańskiego rynku pracy. DAX nieznacznie zwyżkuje, FTSE oraz CAC są po południowej stronie, ale straty nie przekraczają 0,6%.
W związku z takim przebiegiem sesji u nas, decydująca o jej wymowie będzie jej końcowy akord. Odbicie się od poziomu wczorajszego zamknięcia pogorszy perspektywy rynku na nadchodzący tydzień. Byłoby to potwierdzeniem, że popyt jest coraz mniej groźny, choć podaż nadal pozostaje bardzo wstrzemięźliwa. Ta wstrzemięźliwość wynika z dobrej koniunktury na światowych giełdach i póki się ona nie pogorszy podaż raczej się zbyt silnie nie uaktywni.
Główna linia trendu z dnia na dzień znajduje się coraz niżej i zbiega się teraz z czwartkowym zamknięciem. Ze względu na niskie obroty trudno się spodziewać, by doszło do jej przebicia, co skomplikowałoby ocenę kondycji rynku. Znając jego niezdecydowanie w minionych dniach wydaje się prawdopodobne, że zamknięcie znajdzie się w okolicach 1280 pkt. i pozostaniemy dalej w niepewności.
Jednak ze względu na zbieganie się ważnych linii: rosnącej linii szyi formacji głowy z ramionami i opadającej głównej linii bessy rynek nie ma już dużo czasu na wahanie. Każda sesja przybliża nas do wygenerowania ważnego sygnału.
Stopa bezrobocia w listopadzie wyniosła w USA 5,7%, liczba miejsc pracy spadła o 331 tys. To dane gorsze od oczekiwań.