Właścicielem pozostałych 50% akcji Clearstream jest, mające siedzibę w Luksemburgu, konsorcjum 93 światowych banków - Cedel. W środę uznało ono, że oferta złożona już w październiku br. przez mającą swoją siedzibę w Belgii -Euroclear, jaki i późniejsza złożona przez Deutsche Börse są rozczarowujące. W piątek, jako pierwsza zareagowała Euroclear, podnosząc wartość swojej oferty skierowanej do Cedel o 20% do 1,3 mld euro, co łącznie wycenia tę izbę clearingową na ponad 2,6 mld euro, jeśli akcje zgodziłby się też odsprzedać operator giełdy frankfurckiej.

Częścią nowej oferty złożonej przez Clearstream jest propozycja odstąpienia Deutsche Börse "pewnej kwoty pieniężnej" plus 5% udziałów w nowej połączonej firmie, jeśli odstąpi ona od rywalizacji o pełne przejęcie tej izby rozliczeniowej. - Nasza nowa oferta zakłada, że połączona firma miałaby wartość rynkową sięgającą 8 mld euro - ocenił prezes Euroclear Chris Tupker. Oskarżył on jednocześnie Deutsche Börse, że, jako współudziałowiec Clearstream, zablokowała udostępnienie wszelkich prognoz finansowych dotyczących kondycji finansowej tej firmy, w związku z czym oferta skonstruowana została na podstawie mniejszej niż zwykle liczby informacji.

Dyrektor generalny Clearstream International - Andre Roelants, już w piątek podkreślał, że kierowana przez niego firma warta jest przynajmniej 3 mld euro, sugerując, że cena za 50% akcji powinna sięgnąć 1,5 mld euro. Chris Tupker liczy jednak, że sprawdzą się słowa wypowiedziane w listopadzie przez szefa Deutsche Börse Wernera Seiferta, który przyznał, że niemiecka giełda byłaby gotowa sprzedać część lub wszystkie udziały w Clearstream, jeśli cena byłaby satysfakcjonująca. Szef Euroclear zaznacza jednak, że nie ma planów, by przejąć rywala za wszelką cenę. - Jeśli operacja ta się nie powiedzie, wówczas jedną z opcji jest wojna cenowa z Clearstream, by odebrać jej znaczną część klientów - podkreśla C. Tupker.