Reklama

Być albo nie być Fioriny

Pierwsza dama amerykańskiego biznesu, 47-letnia Carleton "Carly" Fiorina, szefowa HP, stoi przed alternatywą: albo kupi Compaq, stanie na czele giganta technologii porównywalnego jedynie z IBM, albo - w przypadku odrzucenia jej planu przez akcjonariuszy - przedwcześnie zakończy karierę.

Publikacja: 14.12.2001 08:40

Kiedy Carly Fiorina dwa lata temu porzuciła Lucent dla HPw zamian za pakiet akcji firmy o wartości 80 milionów dolarów (dzisiaj nie są warte nawet połowy tej kwoty), stanęła przed garażem w Palo Alto, gdzie kiedyś William Hewlett i David Packard wymyślili jedną z największych amerykańskich firm. W propagandowym filmie, nagranym specjalnie dla pracowników i udziałowców, przyrzekła przywrócić firmie pełnię blasku. Podobnie postąpił Lee Iacocca, kiedy przejmował stojącego na krawędzi bankructwa Chryslera.

Unowocześnianie zaczęła Fiorina od usunięcia z logo firmy nazwisk jej założycieli. Skomplikowane nazwiska Hewletta i Packarda miały zastąpić literki HP (wymawiaj: "ejcz-pi"), bardziej dźwięczne i łatwiej wpadające w ucho niż IBM.

4 września Fiorina poinformowała zaskoczonych akcjonariuszy, że dla przetrwania HP niezbędne będzie przejęcie Compaqa. Zgodnie z jej wizją, popartą przez zarządy zarówno HP, jak i Compaqa, tylko wtedy powstałoby przedsiębiorstwo, które mogłoby konkurować na rynku z innymi parającymi się technologią firmami, a nawet z samym IBM. Nowe przedsiębiorstwo miało zachować nazwę HP, nie wycofywać się wprawdzie z przynoszącej małe dochody produkcji komputerów, lecz traktować je wyłącznie jako "access devices", urządzenia umożliwiające dostęp do głównego produktu - gotowych rozwiązań biznesowych opartych na twórczym wykorzystaniu informatyki. Już dzisiaj usługi tego rodzaju mają 15-procentowy udział w obrotach HP. Po doprowadzeniu do fuzji obu przedsiębiorstw na czele nowego HP miała stanąć Carly.

Decyzję o połączeniu się Hewlett-Packarda i Compaq Computer Wall Street przyjęło bardziej jako dowód słabości, niźli mocy obu firm. Łącząc dwóch przegranych nie stworzy się jednego zwycięzcy - argumentowali przeciwnicy. Z ujawnienia planów o łączeniu się obu firm najbardziej cieszył się Michael Dell, założyciel Dell Computer, oraz Scott McNealy, dyrektor generalny Sun Microsystems - właśnie ku nim zwracali swe portfele zdezorientowani klienci HP i Compaqa.

Na początku listopada fuzji HP z Compaqiem sprzeciwił się Walter Hewlett, syn i głowa rodziny legendarnego założyciela HP, oraz zarząd fundacji Williama i Flory Hewlettów. Głównym powodem sprzeciwu było przekonanie, że powstająca firma zostałaby obciążona nisko opłacalną produkcją komputerów osobistych i serwerów małej mocy, co osłabiłoby jej pozycję na lukratywnym rynku drukarek, skanerów, aparatów cyfrowych. "Wierzę, że Hewlett-Packard przyniesie więcej korzyści swoim inwestorom jako samodzielna firma, niż połączona z Compaqiem. To zła transakcja. Im szybciej HP od niej odstąpi, tym lepiej" - powiedział Walter Hewlett. Pod kontrolą rodziny Hewletów i fundacji znajduje się ponad 100 milionów, a więc około 5% akcji HP.

Reklama
Reklama

Wkrótce stanowisko Walter Hewlett poparł David Woodley Packard, syn i głowa rodziny drugiego z założycieli HP. Natomiast w ubiegłym tygodniu do sprzeciwu spadkobierców dołączył największy akcjonariusz HP, zarząd fundacji Davida i Lucile Packardów. Powstały front sprzeciwu dysponuje 18% akcji HP, oraz, co ważniejsze, legendą nazwisk usuniętych przez Fiorinę z logo firmy w imię nowoczesności.

W lutym ma się odbyć walne zgromadzenie akcjonariuszy HP, władne zatwierdzić plan połączenia firmy z Compaqiem lub go odrzucić. Przeważy zdanie inwestorów instytucjonalnych - funduszy powierniczych, emerytalnych, kompanii ubezpieczeniowych - którzy posiadają 57% akcji przedsiębiorstwa. Dla przeciągnięcia ich na swoją stronę Fiorina i stojący za nią murem zarząd przedsiębiorstwa przyjęli taktykę podważania wiarygodności spadkobierców ojców założycieli przedsiębiorstwa.Sprzeciw Hewlettów i Packardów zarząd HP skwitował krótkim komunikatem dla prasy: "przyjęliśmy ich oświadczenie z uwagą, ale nie jesteśmy nim zaskoczeni". Dalej zarząd informuje, że jest przekonany o korzyściach, jakie przyniesie firmie fuzja z Compaqiem i nie zamierza z niej zrezygnować.

Dołączenie się do sprzeciwu rodzin fundacji Packardów i Hewlettów Rebecca Robboy, rzecznik prasowy HP, skomentowała w nie pozbawiony zgryźliwości sposób: "ponieważ są to fundacje charytatywne, ich zarządy powinny kierować się konserwatywną pragmatyką. Natomiast firma technologiczna, by przetrwać w szybko zmieniającym się świecie innowacji, powinna kierować się zupełnie innymi zasadami".

Sama Fiorina również przystąpiła do publicznej batalii o powodzenie fuzji, zgodziła się rozmawiać z dziennikarzami "The Wall Street Journal" i "New York Times". Przyznała, że zarząd firmy był zbyt pasywny w obronie swoich racji, ale podkreśliła, że błędem byłoby wyjawianie korzyści płynących z połączenia HP i Compaqa, dopóki zgody na fuzję nie wyrażą urzędy antymonopolowe zarówno USA, jak i UE. Poinformowała jednak "The Wall Street Journal", że jej priorytetem "staje się obecnie informowanie inwestorów o korzyściach, jakie przyniesie połączenie obu firm".

Fiorina otwarcie nie krytykuje stanowiska spadkobierców Hewletta i Packarda, choć powiedziała "New York Times`owi": "W tej firmie nie przywiązuje się wagi do patrzenia w przeszłość, za siebie, choć, przyznaję, są z nią związani ludzie, którym to odpowiada". Daje również do zrozumienia, że to ona, a nie rodziny Hewletta i Packarda, jest prawdziwym spadkobiercą idei ojców założycieli. W rozmowie z "WSJ", cytowała Davida Packarda: "Dave zwykł mawiać, że ten, kto nie zmienia się zostaje z tyłu. I właśnie w HP zawsze dominowała odwaga dokonywania zmian, innowacji, odważnych decyzji. Byłoby źle, gdyby owego ducha przedsiębiorczości pokonały konserwatywne poglądy". To oświadczenie zdumiało wielu menedżerów, którzy rzeczywiście byli z Davidem Packardem na "Ty".

"Fiorina próbuje przeprowadzić jedną z największych w historii fuzji przedsiębiorstw technologicznych" - uważa Dan Niles z Lehman Brothers. "Jeżeli osiągnie ten cel, zajmie miejsce w panteonie najwybitniejszych menedżerów amerykańskiej gospodarki". Co się jednak stanie, jeżeli podczas lutowego zgromadzenia akcjonariuszy HP przeważy pogląd spadkobierców Hewletta i Packarda? Carly Fiorina będzie musiała zakończyć karierę, a jej nazwisko zapewne trafi do książek o tym, jak kobiety są wykańczane w świecie mężczyzn pisanych przez zapiekłe emancypantki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama