Z dzisiejszej sesji płynie kolejna informacja o bezradności byków. Wzrost z początku notowań zatrzymał się tuż poniżej pierwszego oporu, co dobrze obrazuje nastroje inwestorów. Widać, że akcje zaczynają ich coraz bardziej parzyć w ręce, więc nie czekają co zrobią inni, tylko korzystają z pierwszej nadarzającej się okazji do pozbycia się papierów po wyższych, niż poprzednio cenach.
Sesja potwierdziła też, iż trwające zniżki nie są głównie wynikiem zamieszania wokół Elektrimu. Może sesje, gdzie prawie wszystkie walory z WIG20 silnie zniżkują, nie są częste, ale to może tworzy tym bardziej złudny obraz rynku, kiedy to wydaje się, że silna przecena to problem tylko poszczególnych spółek. Ale w momencie gdy przestaje spadać jedna zastępuje ją kolejna.
Nie uda się zapewne zakryć na zamknięciu nawet minimalnej luki bessy, utworzonej w piątek. Indeks szerokiego rynku WIG spadł poniżej wsparcia, wyznaczonego przez dołek z 7 listopada, który powstrzymał niedźwiedzie w piątek. Trudno jest znaleźć jakiś argument przemawiający za możliwością trwalszego wzrostu. Pewne nadzieje można wiązać z wypełnieniem minimalnego zasięgu spadków, wynikających z formacji RGR, szacowanych na 1130 pkt., choć obserwując to, co dzieje się na parkiecie trzeba się liczyć z przekroczeniem tego poziomu.
Nasdaq zaczął sesję od 0,5% wzrostu, który wyrównuje piątkowe maksimum. DJIA zyskuje 0,2%.
Krzysztof Stępień