Wczorajsza sesja zaskoczyła chyba wszystkich. Po słabym otwarciu kursy akcji rozpoczęły stopniowy wzrost, który wzmógł się po sygnale w postaci ustania silnej podaży akcji TP SA. Myślę, iż mamy do czynienia ze zwykłym odreagowaniem wcześniejszych spadków, którego maksymalny zasięg określony jest przez linię szyi wcześniej wykreślonej formacji głowy i ramion. Obecnie mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem nazwijmy to "stopniowej erozji zysków". Polega on na tym, iż po okresie gwałtownego wzrostu przychodzą spadki, które w początkowym okresie postrzegane są jako chwilowa korekta. Następnie każdy następny dzień przynosi kolejne spadki, pozostawiając jednak nadzieję, iż w dniu kolejnym może dojść do odbicia. Suma takich spadków ostatecznie może przewyższać wzrost, który miał być tylko skorygowany. Niestety, pisanie o tym jest o wiele łatwiejsze niż podjęcie jednej szybkiej decyzji o realizacji zysków. Nie ulega wątpliwości, iż nadal perspektywy wzrostu gospodarczego w najbliższym roku są bardzo niepewne. W związku z tym również inwestycje na giełdzie powinny być raczej odłożone na bliżej nie określoną przyszłość. Wyjątek stanowią akcje pewnych małych lub średnich spółek, które już od kilku tygodni znajdują się w trendzie wzrostowym, i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że pozostaną w nim do końca roku, ponieważ dbają o to ich "opiekunowie". Jednak oceniając cały rynek, uważam, iż obecnie należy myśleć raczej o momencie realizacji zysków niż o wzroście zaangażowania w akcje, a obecne wzrosty mogą okazać się pułapką.
Zwróć uwagę na:
Cersanit - spółka podała dobre wyniki, niemniej jednak podstawowym motorem ciągnącym ją do góry jest "opieka" co najmniej jednego dużego inwestora instytucjonalnego.