Kiedy składałem wniosek, zależało mi na trzech sprawach: zasadach, wolności i pieniądzach. Pisząc do giełdowych inwestorów powinienem zacząć od tych ostatnich, gdyż kto jak kto, ale Państwo potrafią liczyć. Każdy z nas dobrze wie, iż horrendalne opłaty uiszczane na rzecz PTE powodują, że uczestnicząc w drugim filarze ponosimy więcej strat niż korzyści. Prowizje za identyczne usługi wykonywane przez instytucje działające poza przymusowym systemem drugiego filaru (mam na myśli strategie bezpieczne i emerytalne, oferowane przez asset management) stanowią około kilkunastu procent stawek pobieranych przez PTE.

Jeszcze taniej będzie, jeśli o zarządzanie naszymi oszczędnościami pokusimy się sami. Nie muszę chyba dodawać, że prowizje od kupna obligacji - a tym głównie zajmują się PTE - nawet przy najmniejszych pakietach nie przekraczają 0,5%.

Najważniejsze są jednak zasady. Jeśli bowiem uznajemy, że żyjemy w demokratycznym państwie prawa, to należy zgodzić się z twierdzeniem, że akty prawne niższego rzędu (takie jak np. ustawy) nie mogą być sprzeczne z aktami prawa wyższego rzędu (konstytucja, ratyfikowane umowy prawa międzynarodowego). Konstytucja daje nam natomiast prawo do zabezpieczenia emerytalnego, nie zaś obowiązek. Podobny zapis znalazł się w Deklaracji Praw Człowieka. Trybunał Konstytucyjny, do którego, jak sądzę, RPO przekaże mój wniosek, sam definiuje to pojęcie jako możność zachowania się w myśl treści normy lub zrezygnowania z takiego zachowania.

I w końcu wolność. Do naczelnych reguł państwa demokratycznego zalicza się swobodę zawierania umów oraz prawo do swobodnego dysponowania własnym majątkiem. Sformułowania takie można również znaleźć w Deklaracji Praw Człowieka. Skoro zatem mamy do czynienia z osobami fizycznymi i towarzystwami emerytalnymi, które to strony umowy są podmiotami prywatnymi, pieniądze gromadzone w drugim filarze zaś są naszymi własnymi środkami - co przy każdej okazji podkreślają twórcy reformy i przedstawiciele PTE - to znaczy, że zmuszając obywateli do podpisywania umów, łamie się ich podstawowe wolności obywatelskie.

Czy rzecznik, a następnie Trybunał podzielą moje zdanie? Zobaczymy. Szanse - jak sądzę - są duże. Na pewno jednak wniosek, zanim jeszcze zdążyłem go złożyć, wywołał spore poruszenie. Przedstawiciele PTE już pytali, czy zamierzam obalić system, samo biuro RPO było zaś o nim poinformowane z wyprzedzeniem.