Reklama

Środkowa Europa postrzegana jako całość

Indeksy rynków akcji i notowania narodowych walut Polski, Czech i Węgier od internetowej hossy w 1999 r. zachowują się podobnie - wynika z analizy PARKIETU.

Publikacja: 21.12.2001 08:03

Dzieje się tak mimo sporych różnic w cyklu koniunkturalnym państw Europy Środkowej, obrazowanym zmianami PKB. Warszawska GPW gra przy tym pierwsze skrzypce w regionie, gdyż trendy wzrostowe zaczynają się na niej najwcześniej.

To podobieństwo w zachowaniach inwestorów w regionie widać najwyraźniej porównując główne indeksy rynku akcji wspomnianych państw. Od jesieni 1999 r. na giełdach Polski, Czech i Węgier byliśmy świadkami trzech silnych faz zwyżkowych: hossy internetowej z jesieni 1999 r. i zimy 2000 r., jesiennej zwyżki z 2000 r. oraz z 2001 r. Z drobnymi odstępstwami wzrosty następowały w tym samym czasie.

Co ciekawe, rynkiem, który za każdym razem inicjował falę zwyżkową, była Warszawa. Najpóźniej do trendu wzrostowego dołączała Praga (np. hossa internetowa w Polsce i na Węgrzech zaczęła się w październiku 1999 r., a w Czechach dwa miesiące później). O wiele wyższa korelacja panowała w przypadku spadków. Tutaj nie było praktycznie przesunięcia w czasie między giełdami środkowoeuropejskimi.

Najmocniejszy okazuje się rynek węgierski. Fale wzrostowe były na nim najsilniejsze, a spadki względnie słabsze niż na innych giełdach. Dzięki temu indeks BUX w porównaniu z pozostałymi rynkami regionu znajduje się obecnie niemal na poziomie z września 1999 r. (symboliczna 3-proc. strata), podczas gdy indeksy czeski i polski straciły w tym okresie ok. 1/5.

Podobna zgodność panowała na rynku walutowym. Kursy złotego, forinta i korony cechują niemal identyczne trendy pod względem kierunku i długości. Pewne różnice charakteryzują siłę zmian kursów walut lokalnych. Najwięcej stracił na wartości forint, a złoty znajduje się niemal na poziomie z jesieni 1999 r.

Reklama
Reklama

Analizując zmiany zachodzące na rynku walutowym i akcji, widać pewną regułę. Tuż po ukształtowaniu się szczytu na rynku akcji dochodziło do silnego wzrostu wartości walut lokalnych (średnio o 15%). Świadczy to o tym, że mimo wzrostu udziału krajowych inwestorów instytucjonalnych w obrotach wciąż duże znaczenie mają przepływy kapitału z zagranicy.

Z pewnym odstępstwem od tej reguły mamy do czynienia w tym roku. Umacnianie się walut lokalnych trwa już od lipca. Taką sytuację w Polsce można uzasadniać utrzymywaniem się wysokich realnych stóp procentowych (ponad 700 pkt. bazowych wobec 150-200 pkt. dla Czech i Węgier), co kusi kapitał zagraniczny do inwestycji na rynku papierów dłużnych.

Trudno oczekiwać, że trendy na rynku walutowym i akcji trzech najprężniejszych gospodarek regionu ulegną zasadniczym zmianom. Londyńskie banki inwestycyjne, z których pochodzi większość kapitału kierowanego do Europy Środkowej, będzie w dalszym ciągu traktować nasz region jako jedność.

- Akcje polskie, czeskie i węgierskie są uznawane za tę samą klasę aktywów. Kapitalizacja naszych giełd jest niewielka, biorąc pod uwagę aktywa, którymi dysponują inwestorzy zagraniczni. Na dobrą sprawę w kręgu ich zainteresowań leży 5-6 spółek polskich, 4 węgierskie i 3 czeskie, a dzienne obroty akcjami tych firm są niskie - Polska 20-30 mln USD, Węgry 10-15 mln USD, Czechy 4-5 mln USD. Nie należy również zapominać, o czynnikach makro. Gospodarki trzech państw znajdują się w podobnym stadium rozwoju, prowadzą silną wymianę z państwami Unii Europejskiej, co uwydatnia znaczenie euro w wymianie handlowej - powiedział PARKIETOWI Grzegorz Zawada, dyrektor działu analiz Erste Securities.

Od ponad roku znacząco zmienia się dynamika wzrostu PKB. W Polsce w ostatnim czasie nie przekracza 1%, podczas gdy w Czechach i na Węgrzech wynosi 3-4%. Wyższy PKB oznacza wyższe zyski dla spółek giełdowych, co w końcu w swoich waluacjach uwzględniają inwestorzy. Przy takim założeniu czeski i węgierski rynek akcji powinna cechować lepsza koniunktura. Tak się jednak nie dzieje. Trendy na rynku akcji są bardzo podobne, ignorując całkowicie fakt wyraźnego zróżnicowania zmian PKB w gospodarkach regionu Europy Środkowej.Stan ten nie jest przejściowy, gdyż oczekiwania inwestorów w najbliższych dwóch latach zakładają utrzymywanie takiej tendencji. Nie sposób zatem tłumaczyć takiego zachowania rynków akcji tymczasowym osłabnięciem polskiej gospodarki. Wiadomo, że nachodzący rok będzie bardzo trudny i nasza gospodarka wykaże symboliczny wzrost PKB. Pewnym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy może być inwestowanie przez instytucje zagraniczne pod kątem dość szybkiej akcesji do Unii Europejskiej analizowanych państw. - Inwestorzy mogą oczekiwać, że Polska jako największy kraj regionu otrzyma największe fundusze dostosowawcze, które zdecydowanie zniwelują ubytek PKB w porównaniu z gospodarkami węgierską i czeską - stwierdził Grzegorz Zawada.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama