Dzieje się tak mimo sporych różnic w cyklu koniunkturalnym państw Europy Środkowej, obrazowanym zmianami PKB. Warszawska GPW gra przy tym pierwsze skrzypce w regionie, gdyż trendy wzrostowe zaczynają się na niej najwcześniej.
To podobieństwo w zachowaniach inwestorów w regionie widać najwyraźniej porównując główne indeksy rynku akcji wspomnianych państw. Od jesieni 1999 r. na giełdach Polski, Czech i Węgier byliśmy świadkami trzech silnych faz zwyżkowych: hossy internetowej z jesieni 1999 r. i zimy 2000 r., jesiennej zwyżki z 2000 r. oraz z 2001 r. Z drobnymi odstępstwami wzrosty następowały w tym samym czasie.
Co ciekawe, rynkiem, który za każdym razem inicjował falę zwyżkową, była Warszawa. Najpóźniej do trendu wzrostowego dołączała Praga (np. hossa internetowa w Polsce i na Węgrzech zaczęła się w październiku 1999 r., a w Czechach dwa miesiące później). O wiele wyższa korelacja panowała w przypadku spadków. Tutaj nie było praktycznie przesunięcia w czasie między giełdami środkowoeuropejskimi.
Najmocniejszy okazuje się rynek węgierski. Fale wzrostowe były na nim najsilniejsze, a spadki względnie słabsze niż na innych giełdach. Dzięki temu indeks BUX w porównaniu z pozostałymi rynkami regionu znajduje się obecnie niemal na poziomie z września 1999 r. (symboliczna 3-proc. strata), podczas gdy indeksy czeski i polski straciły w tym okresie ok. 1/5.
Podobna zgodność panowała na rynku walutowym. Kursy złotego, forinta i korony cechują niemal identyczne trendy pod względem kierunku i długości. Pewne różnice charakteryzują siłę zmian kursów walut lokalnych. Najwięcej stracił na wartości forint, a złoty znajduje się niemal na poziomie z jesieni 1999 r.