Rano za USD płacono 3,955 zł, za euro 3,557 zł, odpowiadało to 12,95% powyżej parytetu. Po godzinie byliśmy na 12,9%, przy czym kursy wynosiły 3,97 i 3,537. Od tej pory rynek USD/zł był praktycznie w bezruchu, osłabiało się natomiast w stosunku do polskiej waluty euro. Kończyliśmy na 13%, przy poziomach 3,975 i 3,542.
Na rynku złotego niewiele się działo. To już typowy przedświąteczny dzień z niewielką aktywnością inwestorów i z minimalnym poziomem obrotów. Polska waluta jest w dalszym ciągu bardzo mocna i trudno oczekiwać, aby coś miało się zmienić do końca roku.
W tygodniu międzyświątecznym poznamy informacje o cenach żywności i deficycie obrotów bieżących. Analityków szczególnie interesują informacje o rachunku obrotów bieżących. Dane za ostatnie dwa miesiące były bowiem niejednoznaczne. Wprawdzie sam deficyt nie zaskakiwał, w dodatku wskaźnik deficyt/PKB spadał, co oznaczało kontynuację dotychczasowego trendu, ale trudno było interpretować dane o eksporcie. We wrześniu zobaczyliśmy wyraźny spadek w stosunku do około 2,5 mld USD, które obserwowaliśmy wcześniej, a w listopadzie znaczny wzrost.
W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,8985 USD. Od razu wspólna waluta zaczęła tracić. Około 10.30 po raz pierwszy dotarliśmy do ważnego technicznie poziomu 0,8950. Udało się go obronić, wylądowaliśmy na 0,897. Chwila stabilizacji i znowu w dół. Tym razem poziom 0,8950 został pokonany i około 13.00 osiągnęliśmy 0,8934. Sytuacja uspokoiła się na półtorej godziny. Po danych z USA znowu doszło do wyraźnego spadku. Kończyliśmy na 0,889.
Rankiem poznaliśmy dane o PPI w Niemczech. Znaczący spadek z 0,6% rok/rok do 0,1% rok/rok potwierdza kłopoty największej europejskiej gospodarki. Popyt wewnętrzny jest słaby. W odpowiedzi wspólna waluta zaczęła się osłabiać.