Reklama

Słabe perspektywy polskiej gospodarki

Prognozy na nadchodzący rok są niewesołe. Większość analityków wprawdzie jest optymistami, ale nawet jeśli spełni się pozytywny scenariusz, 2002 rok będzie tylko niewiele lepszy od mijającego. Wzrost gospodarczy będzie bowiem nieznacznie wyższy od tegorocznego, a to nie wystarczy, aby powstrzymać narastanie bezrobocia, które może się zbliżyć do 19%.

Publikacja: 29.12.2001 08:15

Rok 2001 nie był dobry dla polskiej gospodarki. Tempo wzrostu PKB spadło drastycznie, i o ile w 2000 r. wyniosło 4%, to w mijającym roku będzie bliskie 1%, a może okazać się nawet niższe. W recesji jest przemysł i budownictwo, a rachityczny wzrost gospodarczy podtrzymywany jest jedynie przez rozwój usług. Wszystko to spowodowało duże zwolnienia w firmach, nie mówiąc już o braku pracy dla osób dopiero starających się ją podjąć. Bezrobocie na koniec listopada sięgnęło 16,8%, a prognozy na koniec grudnia mówią o tym, iż przekroczy ono poziom 17% ludności zawodowo czynnej. Wysokie realne stopy procentowe wpłynęły na ograniczenie popytu inwestycyjnego, za to miały spory wpływ - obok gigantycznych emisji papierów skarbowych - na silnego złotego, który pogorszył sytuację eksporterów, choć, o dziwo, nie odbił się na dynamice eksportu. Trudną sytuację gospodarki komplikował jeszcze zły stan budżetu, który trzeba było już dwukrotnie nowelizować, przy czym żadna z tych zmian nie ukazuje prawdziwego niedoboru dochodów i skali koniecznych redukcji wydatków.

Wszystko to razem wzięte pokazuje, jak ciężki jest stan gospodarki na początku nowego roku. Ale jeszcze gorsze zagrożenia rysują się za granicą. Trzy największe gospodarki świata, czyli USA, Japonia i Niemcy, są już w recesji albo znalazły się w stagnacji, i jeśli szybko nie poprawi się choć sytuacja w USA, cały świat ogarnie stagnacja.

- Jeśli globalny wzrost się załamie, to nie ma szans na żadne reformy i wejdziemy w okres bardzo niskiego wzrostu gospodarczego - mówi Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK.

A na nadziejach, że stan gospodarki amerykańskiej, a za nią - niemieckiej i innych krajów Unii Europejskiej poprawi się, opierają się optymistyczne scenariusze rozwoju sytuacji w Polsce.

Trudne początki

Reklama
Reklama

Nawet jeśli zrealizuje się pozytywny scenariusz, sytuacja w Polsce szybko się nie poprawi. Wręcz przeciwnie, na początku nadchodzącego roku będzie się nadal pogarszać. W III kwartale 2001 roku wzrost gospodarczy wyniósł 0,8%, a w IV kwartale - według przewidywań - będzie on w granicach 0,5-1% PKB. W pierwszych kwartałach kolejnego roku wzrost gospodarczy może nadal słabnąć. Prognozy banku Pekao SA zakładają, iż w I kwartale 2002 r.wzrost PKB zbliży się do zera, a w II może nawet dojść do spadku produktu krajowego brutto. Z kolei analitycy Banku Handlowego spodziewają się, że najgorszy będzie I kwartał, gdy PKB będzie spadać. W II kwartale będzie nieco lepiej, ale owe "nieco" wcale nie oznacza, że gospodarka zacznie rosnąć. Inne ośrodki liczą jednak, że już od początku 2002 r. będzie trochę lepiej. BZ WBK oczekuje, iż w I kwartale PKB może się zwiększyć o 2,5%, a nawet więcej. Jednak wcale nie oznacza to, iż gospodarka będzie od razu miała się dużo lepiej. Po prostu w I kwartale 2001 roku mocno spadły zapasy firm i jeżeli zaczną one teraz je zwiększać, nastąpi też szybszy wzrost PKB, jednak już II kwartał będzie słabszy, bo wzrost PKB wyniesie 1,5%. Z kolei analitycy ING BSK oczekują, iż wzrost gospodarczy zaczął przyspieszać już w IV kwartale 2001 roku. A pierwsze dwa kwartały nadchodzącego roku mają być jeszcze lepsze, bo wzrost gospodarczy wyniesie w I kwartale 1,8% PKB, a w II kwartale - 2,2% PKB.

Jasnym sygnałem będzie wzrost konsumpcji indywidualnej, która zwiększała się już w ostatnich miesiącach 2001 roku. Jasnym ze względu na pozytywny wpływ tego czynnika na tempo wzrostu gospodarczego. Jednak większa konsumpcja może spowodować nieco szybszy niż w 2001 r. wzrost importu. Tymczasem gorzej będzie sobie radził eksport. Wprawdzie do tej pory silny złoty nie przełożył się na spadek jego dynamiki, co było zjawiskiem zaskakującym dla wszystkich, jednak - jak stare przysłowie mówi - co się odwlecze, to nie uciecze. Zwłaszcza iż negatywnie na wynikach eksportu będzie też się odbijał niski popyt zewnętrzny w krajach Unii Europejskiej, a zwłaszcza w Niemczech. Będzie to oznaczać wolne, ale stopniowe zwiększanie się deficytu na rachunku obrotów bieżących, który na koniec listopada 2001 r. wyniósł 4% PKB.

Na rosnącą konsumpcję indywidualną spory wpływ będą miały dokonane w 2001 r. obniżki stóp procentowych. Łącznie spadły one o 750 pkt. bazowych, jednak efektów tych redukcji w gospodarce nie było praktycznie widać. Właśnie oczekiwania na pojawienie się pierwszych skutków cięć były jedną z przyczyn, dla których RPP wstrzymała się z obniżką stóp w grudniu. Brak efektów wynikał być może z tego, że za redukcjami stóp NBP nie poszły proporcjonalnie duże obniżki oprocentowania kredytów w bankach. W niektórych przypadkach różnice między ceną depozytu a kredytu sięga ok. 17-18 pkt. proc., a na dłuższą metę utrzymanie tak ogromnego spreadu nie jest możliwe. Ceny kredytów będą więc spadać, co powinno zachęcić Polaków do ich zaciągania i wydawania pieniędzy. Zwłaszcza iż niskie oprocentowanie depozytów wraz z podatkiem od zysków z oszczędności powinno wpłynąć na zmniejszenie skłonności do oszczędzania.

Jakie stopy,

jaka Rada?

Prognozowanie polityki pieniężnej utrudnia konflikt między rządem i Sejmem a RPP, którego skutkiem jest projekt zmiany ustawy o NBP, regulującej kształt i zadania Rady. Na nikim nie zrobi wrażenia dopisanie do zadań RPP konieczności dbania o wzrost gospodarczy. Rynek przełknie także niejasny zapis, wg którego Rada powinna wspierać walkę z bezrobociem. Jednak nie wiadomo, jak zareagują inwestorzy, gdy zostanie poszerzony skład Rady o 5 osób, do 15 członków. Bez wątpienia, nowi członkowie chętniej niż dotychczasowi będą obcinać stopy, co może doprowadzić do bardzo istotnego poluzowania polityki pieniężnej, czego konsekwencje trudno jest przewidzieć.

Reklama
Reklama

Większość analityków liczy jednak, że skład Rady, nawet przy nieco zmienionych zadaniach, się nie powiększy. I prognozują oni, że wkrótce RPP po raz kolejny obniży stopy procentowe. Rynek nastawił się już na obniżkę w styczniu. Analitycy są bardziej ostrożni i mówią o lutym, marcu, a niektórzy wskazują nawet na kwiecień. Optymiści uważają, iż zanotowany w listopadzie spadek inflacji do 3,6% i przewidywana niska inflacja w grudniu zostaną wykorzystane przez RPP już w styczniu. Inni uważają, że RPP poczeka, aż widoczny będzie wpływ podwyżek podatków pośrednich i cen urzędowych oraz Sejm przyjmie budżet, i wtedy obetnie stopy. Jednak czy to w pierwszym przypadku, czy w drugim, skutek będzie ten sam i stopy spadną o 100-150 pkt. bazowych.

Potem, po chwilowym odbiciu inflacji w I kwartale będzie ona nadal spadać i pod koniec drugiego kwartału obniży się do 4% albo spadnie poniżej tego poziomu. To zaś da RPP pole do następnej redukcji, o 100 pkt. bazowych, pod koniec I połowy roku. I na tym obniżki się zakończą. W II połowie roku odbicie inflacji będzie bardziej widoczne i doprowadzi ono ten wskaźnik do co najmniej 5%. Zaważyć na tym mogą zbiory płodów rolnych, o ile okażą się kiepskie. Poza tym, w II połowie roku ma być widoczna poprawa koniunktury na świecie, co zwykle owocuje większym zapotrzebowaniem na ropę naftową, a więc i wzrostem jej cen. Wreszcie, inflacja idzie do góry, gdy pojawia się ożywienie gospodarcze. A tego większość ekonomistów spodziewa się właśnie w II połowie roku.

Koniec znacznie lepszy

W drugiej części nadchodzącego roku powinna być już widoczna poprawa koniunktury na Zachodzie, co zwiększy optymizm przedsiębiorców w kraju. A to już może być szansa na wyraźniejsze ożywienie gospodarcze. Firmy bowiem, licząc na poprawę zysków w przyszłości, mogą zwiększyć inwestycje. Biorąc pod uwagę efekt statystyczny, wynikający ze znacznego spadku inwestycji pod koniec 2001 r., nawet niewielki wzrost wydatków na ten cel może spowodować pokaźne przyspieszenie wzrostu gospodarczego.Dlatego większość analityków liczy, że o ile w pierwszych dwóch kwartałach 2002 r. wzrost będzie rachityczny, to w następnych dwóch będzie już znacznie bardziej widoczny. Np. Pekao SA spodziewa się, iż w IV kwartale 2002 r. wzrost PKB może przekroczyć 2% wobec wyniku bliskiego zeru lub nawet spadku w pierwszych dwóch kwartałach. Łącznie w całym roku PKB zwiększy się o 0,9-1,5%. Wg ING BSK w III kwartale wzrost gospodarczy wyniesie już 2,6%, a w IV - aż 3%, co w sumie da w całym roku wzrost na poziomie 2,5%.

Zwiększenie inwestycji będzie oznaczać wzrost importu z nimi związanego. Poza tym większy optymizm firm będzie się przekładał na lepsze nastroje gospodarstw domowych, co będzie skutkowało dalszym wzrostem konsumpcji. Import będzie więc coraz większy. Szybciej niż w pierwszej połowie 2002 roku będzie rósł także eksport, stymulowany pobudzeniem gospodarek naszych partnerów handlowych oraz słabnącym złotym. Deprecjacja złotego będzie wynikała z dwóch powodów - po pierwsze, zakończenia większych prywatyzacji można się spodziewać na początku nadchodzącego roku, więc w II połowie zmaleje napływ walut. Z drugiej strony wzrost importu i inflacji poprawi dochody budżetu, co ograniczy skalę emisji papierów skarbowych w stosunku do wyjątkowo dużych w pierwszej części 2002 r. Mało tego, jeśli prawdziwe okażą się prognozy, mówiące o wyższym wzroście gospodarczym niż zapisany w budżecie 1% PKB i wyższej inflacji (w budżecie jest mowa o 5% na koniec roku), to budżet uzyska ponadplanowe dochody, które mogą zostać wykorzystane do zmniejszenia deficytu budżetowego.

Polepszająca się dynamika eksportu nie będzie jednak nadążała za wzrostem importu i przyszły rok zakończymy z deficytem na rachunku obrotów bieżących wyższym niż w 2001. Prognozy mówią, iż w 2002 r. dziura ta sięgnie ok. 5-5,5% PKB, gdy w mijającym roku będzie bliska 4% PKB.

Reklama
Reklama

A bezrobocie

nadal w górę

Nikt się nie spodziewa poprawy sytuacji na rynku pracy. Już 2001 rok przyniósł zastraszające pogorszenie sytuacji - bezrobocie zwiększyło się z 15,7% w styczniu do 16,8% w listopadzie, a w grudniu - wg prognoz Pekao SA - może sięgnąć nawet 17,1%. W kolejnych miesiącach nie będzie wcale lepiej, raczej sytuacja będzie coraz gorsza. Analitycy tego banku spodziewają się, że pod koniec 2002 roku bezrobocie może być bliskie 19%.

Wzrost bezrobocia będzie wynikał przede wszystkim z dużego napływu osób na rynek pracy, jako że w tej chwili wchodzi nań wyż demograficzny. Ten strumień bezrobotnych będzie zwiększany przez kolejne zwolnienia. Wg badań GUS, firmy wkrótce planują zwolnić ok. 100 tys. pracowników. Liczba zwolnień, zdaniem analityków, będzie malała wraz z upływem kolejnych miesięcy, jako że większość redukcji została już dokonana. Ale fakt, iż co piąty Polak nie będzie miał pracy, nie poprawi nastrojów społecznych. Szansą na zmniejszenie bezrobocia jest liberalizacja rynku pracy, co zostało już zapowiedziane przez rząd, przynajmniej w odniesieniu do małych i średnich przedsiębiorstw.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama