Większość analityków liczy jednak, że skład Rady, nawet przy nieco zmienionych zadaniach, się nie powiększy. I prognozują oni, że wkrótce RPP po raz kolejny obniży stopy procentowe. Rynek nastawił się już na obniżkę w styczniu. Analitycy są bardziej ostrożni i mówią o lutym, marcu, a niektórzy wskazują nawet na kwiecień. Optymiści uważają, iż zanotowany w listopadzie spadek inflacji do 3,6% i przewidywana niska inflacja w grudniu zostaną wykorzystane przez RPP już w styczniu. Inni uważają, że RPP poczeka, aż widoczny będzie wpływ podwyżek podatków pośrednich i cen urzędowych oraz Sejm przyjmie budżet, i wtedy obetnie stopy. Jednak czy to w pierwszym przypadku, czy w drugim, skutek będzie ten sam i stopy spadną o 100-150 pkt. bazowych.
Potem, po chwilowym odbiciu inflacji w I kwartale będzie ona nadal spadać i pod koniec drugiego kwartału obniży się do 4% albo spadnie poniżej tego poziomu. To zaś da RPP pole do następnej redukcji, o 100 pkt. bazowych, pod koniec I połowy roku. I na tym obniżki się zakończą. W II połowie roku odbicie inflacji będzie bardziej widoczne i doprowadzi ono ten wskaźnik do co najmniej 5%. Zaważyć na tym mogą zbiory płodów rolnych, o ile okażą się kiepskie. Poza tym, w II połowie roku ma być widoczna poprawa koniunktury na świecie, co zwykle owocuje większym zapotrzebowaniem na ropę naftową, a więc i wzrostem jej cen. Wreszcie, inflacja idzie do góry, gdy pojawia się ożywienie gospodarcze. A tego większość ekonomistów spodziewa się właśnie w II połowie roku.
Koniec znacznie lepszy
W drugiej części nadchodzącego roku powinna być już widoczna poprawa koniunktury na Zachodzie, co zwiększy optymizm przedsiębiorców w kraju. A to już może być szansa na wyraźniejsze ożywienie gospodarcze. Firmy bowiem, licząc na poprawę zysków w przyszłości, mogą zwiększyć inwestycje. Biorąc pod uwagę efekt statystyczny, wynikający ze znacznego spadku inwestycji pod koniec 2001 r., nawet niewielki wzrost wydatków na ten cel może spowodować pokaźne przyspieszenie wzrostu gospodarczego.Dlatego większość analityków liczy, że o ile w pierwszych dwóch kwartałach 2002 r. wzrost będzie rachityczny, to w następnych dwóch będzie już znacznie bardziej widoczny. Np. Pekao SA spodziewa się, iż w IV kwartale 2002 r. wzrost PKB może przekroczyć 2% wobec wyniku bliskiego zeru lub nawet spadku w pierwszych dwóch kwartałach. Łącznie w całym roku PKB zwiększy się o 0,9-1,5%. Wg ING BSK w III kwartale wzrost gospodarczy wyniesie już 2,6%, a w IV - aż 3%, co w sumie da w całym roku wzrost na poziomie 2,5%.
Zwiększenie inwestycji będzie oznaczać wzrost importu z nimi związanego. Poza tym większy optymizm firm będzie się przekładał na lepsze nastroje gospodarstw domowych, co będzie skutkowało dalszym wzrostem konsumpcji. Import będzie więc coraz większy. Szybciej niż w pierwszej połowie 2002 roku będzie rósł także eksport, stymulowany pobudzeniem gospodarek naszych partnerów handlowych oraz słabnącym złotym. Deprecjacja złotego będzie wynikała z dwóch powodów - po pierwsze, zakończenia większych prywatyzacji można się spodziewać na początku nadchodzącego roku, więc w II połowie zmaleje napływ walut. Z drugiej strony wzrost importu i inflacji poprawi dochody budżetu, co ograniczy skalę emisji papierów skarbowych w stosunku do wyjątkowo dużych w pierwszej części 2002 r. Mało tego, jeśli prawdziwe okażą się prognozy, mówiące o wyższym wzroście gospodarczym niż zapisany w budżecie 1% PKB i wyższej inflacji (w budżecie jest mowa o 5% na koniec roku), to budżet uzyska ponadplanowe dochody, które mogą zostać wykorzystane do zmniejszenia deficytu budżetowego.
Polepszająca się dynamika eksportu nie będzie jednak nadążała za wzrostem importu i przyszły rok zakończymy z deficytem na rachunku obrotów bieżących wyższym niż w 2001. Prognozy mówią, iż w 2002 r. dziura ta sięgnie ok. 5-5,5% PKB, gdy w mijającym roku będzie bliska 4% PKB.