Kupiony teraz pakiet zapewnia 9,98--proc. udział w kapitale akcyjnym oraz w głosach na WZA. Lahvarna w sumie ma jednak ponad 1,4 mln walorów Milmetu. Czesi już wcześniej uzyskali mocną pozycję w akcjonariacie polskiej spółki, ale część walorów zaparkowali u zaprzyjaźnionych podmiotów. Później sukcesywnie odkupywali te papiery, jednak w taki sposób, by nie ogłaszać wezwania.

Obecne transakcje także zostały zrealizowane tak, by wezwanie nie było potrzebne. Poza Lahvarną w gronie znaczących akcjonariuszy Milmetu występował dotychczas Skarb Państwa i Pol-Mot Holding. To właśnie Pol-Mot mógł teraz sprzedawać akcje Lahvarnie. Inwestor ten pojawia się bowiem w giełdowych spółkach po to, by w korzystnym dla siebie momencie odsprzedać walory akcjonariuszowi strategicznemu (tak wcześniej było w Bielbawie). Według oficjalnych danych, Pol-Mot miał ponad 159 tys. akcji Milmetu (5,04% kapitału akcyjnego), ale mógł zwiększać zaangażowanie do 10% głosów, nie informując o tym.

Co ciekawe, Czesi poinformowali, że kupili akcje 21 grudnia w wyniku kilku transakcji. Zrobili to na sesji (pakietówek na Milmecie w tym okresie nie było), a poza tym właśnie tego dnia wolumen sięgnął rekordowej dla spółki wielkości ponad 318 tys. akcji. To by oznaczało, że umówili się z innymi inwestorami, że tego dnia odkupią akcje. Taka umówiona płynność nie jest na naszym parkiecie rzadkością, ale z oczywistych względów budzi kontrowersje.

Czesi przejmując kontrolę nad Milmetem uzyskają jednocześnie mocną pozycję w firmie Ogniochron (producent sprzętu przeciwpożarowego). Milmet i Lahvarna podpisały porozumienie z akcjonariuszami Ogniochronu, na mocy którego do 31 marca zobowiązały się kupić 48-52% akcji (w tym nowej emisji) tej spółki. W efekcie tej inwestycji grupa Milmetu, jednego z najbardziej liczących się europejskich producentów butli na gazy techniczne, stanie się również zdecydowanym liderem na polskim rynku sprzętu przeciwpożarowego. W rękach Milmetu i Ogniochronu są bowiem również kontrolne udziały innego wytwórcy sprzętu gaśniczego - KZWM.