Wczorajsza sesja przyniosła pierwszy od ośmiu sesji spadek wartości indeksu największych spółek.

Silniejsze spadki miały miejsce w pierwszej i ostatniej godzinie sesji. Negatywne wrażenie robi górny, 16-punktowy cień wczorajszej świecy, co według mnie zapowiada przedłużenie korekty na pewno na co najmniej jeszcze jedną sesję. Na razie indeksowi nie udało się (mimo trzech prób) trwale pokonać oporu na wysokości 1354 pkt. Z kolei linia trendu łącząca wierzchołki ustalone w kwietniu i maju została już przełamana, jednak nie na tyle, by mieć pewność, że nie będzie to jedynie jej naruszenie. Jednoznaczne pokonanie oporu to szansa na wzrost o kolejne 11%. Wówczas będzie już tylko krok (pokonanie bariery podażowej na poziomie 1500 pkt.) do zmiany głównej tendencji ruchu indeksu. Z drugiej strony, zniżka poniżej 1300 pkt. będzie oznaczać przedłużenie spadków, jednak póki WIG20 będzie się utrzymywał powyżej 1260 pkt. (m.in. połowa świecy z 03.01 i linia szyi załamanej formacji RGR), powrót do wzrostów będzie bardziej prawdopodobny.

Wśród oscylatorów najlepiej wygląda MACD. Udało mu się bowiem przełamać swą średnią i powrócić powyżej poziomu równowagi. Nie to jest jednak najważniejsze, a to, że już po raz czwarty obronił linię trendu wzrostowego (pociągnięta po dołkach z marca, lipca i września ubiegłego roku). Uważam, że dopiero jej przełamanie będzie pewnym sygnałem do powrotu spadków na indeksie - wówczas być może nawet do poziomu 52-tygodniowego minimum.