Od czwartku obowiązuje w Argentynie oficjalny kurs peso, wynoszący 1,40 jednostki za 1 USD, co oznacza dewaluację tamtejszej waluty o 29%. Równolegle dopuszczono płynny kurs, który będzie miał zastosowanie głównie w turystyce. W efekcie Argentyńczykom grozi wyraźny spadek wartości płac przy jednoczesnym wzroście cen. Jak doniosła agencja Reutera, pomimo apeli rządu liczni właściciele sklepów podnieśli już, nierzadko o 40%, ceny importowanych towarów, a na czarnym rynku dolary sprzedawane były po 1,50-1,60 peso.

Szczególne niezadowolenie wywołuje w dalszym ciągu zamrożenie wkładów bankowych. Już w środę doszło na tym tle do nowych protestów, chociaż w porównaniu z poprzednimi rozruchami miały one spokojny charakter. Tymczasem w czwartek rano zaostrzono jeszcze bardziej dotychczasowe ograniczenia. Wszystkie rachunki bieżące powyżej 10 000 USD i oszczędnościowe ponad 3000 USD zostaną przekształcone w lokaty terminowe. Wypłaty tego rodzaju wkładów wynoszących do 5000 USD rozpoczną się w styczniu 2003 r., 5000-10000 USD w marcu, 10 000-30 000 USD w czerwcu, a powyżej 30 000 USD we wrześniu 2003 r. Dysponowanie depozytami nie zamienionymi na lokaty terminowe ma odbywać się na dotychczasowych zasadach, przy czym wypłaty z kont dolarowych będą przeliczane po kursie 1,4 peso za 1 USD.

Rząd i eksperci zdają sobie sprawę, że w obecnej sytuacji całkowita rezygnacja z tych ograniczeń doprowadziłaby do niewypłacalności liczne banki, którym i tak grożą olbrzymie straty, związane z utrzymaniem dotychczasowego kursu peso do dolara w odniesieniu do długów. USD. Rząd stara się oprzeć naciskom zarówno ze strony instytucji finansowych, jak i przedsiębiorstw zagranicznych, zwłaszcza działających w sektorze usług publicznych, gdzie zamrożono ceny. Jednak z drugiej strony musi pójść na pewne ustępstwa kosztem większości społeczeństwa. Zgodnie z dekretem rządowym, banki będą musiały renegocjować oprocentowanie i terminy spłat wszystkich kredytów w obcych walutach.

Szczególnie kłopotliwe dla Argentyny jest zaostrzenie stosunków z MFW. Amerykański sekretarz skarbu Paul O`Neill wezwał władze w Buenos Aires do zmiany polityki gospodarczej zgodnie z zaleceniami tej instytucji, gdyż tylko wówczas będą mogły liczyć na wznowienie pomocy finansowej. Ewentualne wsparcie ze strony MFW, Banku Światowego i rządów poszczególnych państw może być dla Argentyny ostatnim ratunkiem w sytuacji, gdy po zawieszeniu spłat długu zagranicznego kraj ten został praktycznie odcięty od międzynarodowego rynku kapitałowego.