Nowy Jork
W środę Dow Jones spadł o 56,46 pkt. (0,56%), a Nasdaq o 10,85 pkt. (0,53%). S&P 500 stracił 0,48%. Russell 2000 obniżył się o 0,63%.
Na rynkach nowojorskich od początku sesji przeważała atmosfera niepewności. Inwestorzy starali się bowiem właściwie ocenić sprzeczne sygnały dotyczące stanu gospodarki USA. Pozytywnym zjawiskiem są ostatnio pierwsze oznaki ożywienia aktywności ekonomicznej, które sugerują ogólną poprawę koniunktury w bieżącym roku. Ze szczególnym zadowoleniem przyjęto bardziej optymistyczne prognozy kilku czołowych spółek high-tech, takich jak Oracle czy Cisco Systems. Jednak z drugiej strony w przyszłym tygodniu rozpocznie się publikacja wyników amerykańskich przedsiębiorstw, która - według przewidywań ekspertów - potwierdzi ich poważne problemy finansowe. Ocenia się, że rezultaty za IV kwartał 2001 r. okażą się najgorsze od poprzedniej recesji z lat 1990-1991. W tych warunkach wczoraj przed południem przeważyła w Nowym Jorku tendencja spadkowa i Dow Jones stracił ponad 31 pkt. (0,31%), a Nasdaq 0,15%.
Londyn
Londyński FT-SE 100 zakończył dzień na poziomie o 37,8 pkt. (0,72%) niższym. W znacznej mierze zadecydował o tym spadek notowań Vodafone ze względu na pesymistyczne prognozy. Dzięki przychylnej rekomendacji zdrożały natomiast akcje BT Group. W odwrocie znalazły się notowania firm medialnych Reuters, Granada i EMI, a także grupy przemysłowej Invensys. Na tym tle uwagę zwracało zainteresowanie papierami detalicznych firm handlowych, zwłaszcza Boots, do którego przyczyniły się ich dobre wyniki w okresie przedświątecznym.