"Mimo obniżenia stóp procentowych łącznie o 750 punktów bazowych, nie da się zaprzeczyć" - stwierdza CSFB - "że istnieje jeszcze miejsce dla dalszego poluzowania rygorów monetarnych", zwłaszcza że w ujęciu realnym krótkoterminowe stopy procentowe są w Polsce bliskie 8%, w porównaniu z 1,5% na Węgrzech i 0,5% w Czechach, inflacja już dziś jest niższa od zakładanej, nie widać też żadnych przekonujących powodów, dla których można by spodziewać się, że zacznie wzrastać. Przeciwko jej wzrostowi przemawiają takie czynniki, jak spodziewane stabilne lub spadające ceny ropy naftowej, stosunkowo słaby popyt wewnętrzny, duże bezrobocie i wysoki kurs złotego, który, według tego banku, utrzyma się. (Zapytany przez Parkiet o realność tej prognozy - w sytuacji, w której min. M. Belka pragnie, aby dolar kosztował 4,25 zł - przedstawiciel CSFB powiedział, że kiedy na koniec roku 2001 bank ten zapowiedział, że kurs dolara będzie wynosił ok. 4 zł, też w to nikt nie chciał wierzyć).

Spadek kursu złotego, jest zdaniem CSFB, nieprawdopodobny, ponieważ jego parametry fundamentalne są nadal korzystne: bilans płatniczy stale się poprawia, bezpośrednie inwestycje zagraniczne i wpływy nieklasyfikowane w ujęciu netto pokrywają deficyt płatności bieżących a, zachęceni przewagą oprocentowania w stosunku do innych walut inwestorzy nabywają polskie obligacje. Za najważniejszy czynnik sprzyjający wysokiemu kursowi złotego CSFB uważa jednak fakt, że jeśli opierać się na parytecie siły nabywczej, to w stosunku do euro złoty jest nadal niedowartościowany, zaś umacnianie się jego realnego kursu wobec tej waluty jest nieuniknionym aspektem procesu konwergencji z gospodarką krajów UE i będzie trwać aż do chwili przystąpienia przez Polskę do Europejskiej Unii Pieniężnej.