Na ulice Buenos Aires wyszły znów tysiące Argentyńczyków, aby zaprotestować przeciwko zaostrzeniu i tak bardzo już dotkliwych ograniczeń w dysponowaniu wkładami bankowymi. Zgodnie z decyzją rządu prezydenta Eduardo Duhalde, rachunki bieżące, na których zgromadzono ponad 10 000 USD, oraz oszczędnościowe powyżej 3000 USD, zostały przekształcone w lokaty terminowe. Wypłaty z nich będą możliwe najwcześniej za rok, a w przypadku kont o większej wartości - nawet we wrześniu 2003 r.
Według agencji Reutera, tym razem protesty miały łagodniejszy charakter od zamieszek, które w grudniu zmusiły do ustąpienia dwa kolejne rządy. Tylko niewielka część demonstrantów zachowywała się agresywnie, powodując zniszczenia i rabując sklepy, ale policja nie dopuściła do rozszerzenia się rozruchów.
Zamrażając depozyty rząd chciał uchronić przed upadłością miejscowe banki. Gdyby bowiem zezwolono na wycofanie wkładów, argentyńskie instytucje finansowe bardzo szybko stałyby się niewypłacalne. Dewaluacja peso, drastyczne ograniczenia dotyczące dysponowania oszczędnościami, a także zawieszenie spłat zadłużenia zagranicznego mają - zgodnie z intencjami gabinetu Eduardo Duhalde - ułatwić ożywienie aktywności ekonomicznej, zmniejszenie sięgającego 18% bezrobocia i wyprowadzenie gospodarki argentyńskiej z trwającej od czterech lat recesji.
Obecny prezydent uzyskał ograniczone poparcie dla swego programu, ale jego przyszłość jest wciąż niepewna. Najnowsze decyzje oburzyły zwłaszcza bardzo liczną w Argentynie klasę średnią, która utraciła dostęp do większej części zgromadzonych środków finansowych. To ona w dużym stopniu przyczyniła się do obalenia poprzednich rządów i od jej reakcji będzie zależeć w najbliższym czasie rozwój sytuacji politycznej.
Ponowne zaostrzenie kryzysu odczuły już rynki walutowe w Brazylii i Chile, gdzie doszło do spadku kursów miejscowych jednostek pieniężnych. Tymczasem tuż przed wznowieniem, po trzytygodniowej przerwie, funkcjonowania rynków finansowych w Argentynie nie spodziewano się gwałtownego spadku kursu peso. Płynność jest tam bowiem bardzo ograniczona, głównie ze względu na utrudniony dostęp do zdeponowanych w bankach pieniędzy. W najbliższych miesiącach niektórzy eksperci spodziewają się jednak dość wyraźnej deprecjacji miejscowej waluty.