W poniedziałek impet strony popytowej wyraźnie osłabł. Na wykresie indeksu WIG20 pojawiła się po raz pierwszy od siedemnastu sesji świeca o czarnym korpusie (nie uwzględniamy tutaj świecy z 10 stycznia o rachitycznym, w zasadzie niewidocznym czarnym korpusie). Poziom 1400 pkt. okazuje się na razie skuteczną barierą, powstrzymującą dalsze zapędy byków. Na początku stycznia nastąpiła zmiana jakościowa, polegająca na zakończeniu krótkoterminowego trendu spadkowego przez stronę popytową. Przełamanie średnich kroczących oraz opadającej linii oporu w okolicach 1250 pkt. zainicjowało falę zwyżkową. Tym samym pesymistyczny scenariusz, zakładający ponowne testowanie jesiennego dna lokalnego, został co najmniej odłożony w czasie. Oscylatory szybkie niemal zgodnie wygenerowały bądź po piątkowej, bądź po wczorajszej sesji sygnały pozbywania się akcji spółek o największej kapitalizacji. Po serii bezprecedensowych wzrostów można się spodziewać okresu ochłodzenia koniunktury, który komentatorzy zwykli nazywać realizacją zysków. Najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1310 pkt., gdzie przebiega krótkoterminowa średnia krocząca. Do chwili pokonania szczytu z 10 stycznia nie należy oczekiwać kontynuacji wzrostów do wiosennych maksimów z 2001 roku (1500 pkt.).