Spore wrażenie robi utworzona dziś biała świeca, choć tak naprawdę większa część jej korpusu powstała w pół godziny w czasie rajdu w górę na początku sesji. Potem było już dużo spokojniej, najpierw stabilizacja, która stopniowo zaczęła przekształcać się w powolny marsz w górę. Wzrosły przy tym obroty, ale zachowanie poszczególnych walorów nie było jednorodne. Znakomicie prezentował się Softbank, dobrze wypadał Prokom. Początkowo mieliśmy silną wyprzedaż TP.S.A., ale potem sytuacja uspokoiła się i wyszła ona na plus. Złe wrażenie pozostawił BRE, którego kurs spadł o ponad 1% przy wolumenie obrotu najwyższym od połowy października. Na minusie sesję spędził też Pekao.

W sumie trudno spodziewać się przy kiepskich nastrojach na świecie, które nadal były dziś obecne, ataku przez WIG20 na opór przy 1410 pkt. Ale też jeśli zniżki zagranicą będą występować nadal w takiej skali jak dotychczas to możliwie jest utrzymanie naszego rynku na obecnym poziomie. Nie ukrywam, że liczyłem na głębszą korektę i przełamanie dziś wsparcia przy 1373 pkt., ale rynek okazał się silniejszy, niż na to wskazywał początek notowań.

W dalszym ciągu za najważniejszy czynnik rozwoju sytuacji na naszym parkiecie trzeba uznać stan koniunktury na światowych giełdach. Po serii spadków wzrosła szansa na odbicie na DJIA, ale Nasdaq nie wyczerpał jeszcze potencjału zniżkowego. Jest on w połowie drogi do wsparcia przy 1920 pkt., wyznaczającego równocześnie linię szyi formacji podwójnego szczytu. Opór wyznacza połowa poniedziałkowej czarnej świecy, znajdująca się przy 2001 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu