WIG20 odbił się od niej i spadł do poziomu 1395 pkt., w okolicach którego pozostaje do teraz. Chyba najważniejszym pytaniem po dzisiejszej sesji będzie, czy jest to wyraz siły naszych byków, czy też przyjdzie nam odpokutować takie zachowanie w bolesny sposób. Wydaje mi się, że jeśli ktoś chciałby akumulować akcje, wierząc w dalszy wzrost ich cen, to zależałoby by mu na tym, by kupować jak najtaniej. A obserwowana sytuacja wygląda na próbę utrzymania za wszelką cenę rynku na wysokim poziomie, podtrzymującym nadzieje na kontynuację zwyżek. Na razie są to tylko przypuszczenia w dalszym ciągu nie potwierdzone przez rzeczywisty przebieg zdarzeń. WIG20 jest mniej więcej po równo oddalony od najbliższego wsparcia i oporu. Pierwszy znajduje się przy 1373 pkt., drugi przy 1407 pkt.

W kontekście korelacji naszego rynku z tym, co dzieje się zagranicą przypomnę tezę, że póki zniżki na świecie będą miały niewielką skalę to nie odbiją się zbytnio na koniunkturze u nas. Ale gdy przyspieszą, zrobią wrażenie i na naszych inwestorach. I właśnie w takim momencie znaleźliśmy się. Istnieje bardzo duże zagrożenie, iż spadek w USA będzie dziś duży. Seria danych makroekonomicznych nie była lepsza, niż się spodziewano. CPI w grudniu spadł o 0,2% wobec oczekiwań, że nie zmieni się. Produkcja przemysłowa spała o 0,1%, a miała się nie zmienić. Zapasy spadły w oczekiwanym przez analityków stopniu, a wykorzystanie mocy produkcyjnych prawie nie zmieniło się. Dlatego z tej strony trudno oczekiwać wsparcia dla byków. A wczorajsze notowania pokazały, że nastroje amerykańskich inwestorów wyraźnie pogorszyły się.

Jeśli rzeczywiście spadki w USA będą dziś duże, to jutro możemy mieć silny atak niedźwiedzi na naszym parkiecie. W tej sytuacji ponowny atak na opór przy 1407 pkt. jest mało prawdopodobny.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu