Na wczorajszej sesji WIG20 zyskał 13 pkt., zamykając notowania na 1395 pkt. Zwyżka indeksu to zapowiedź ataku na zeszłotygodniowy szczyt ukształtowany na 1407 pkt. Mimo że wczorajszy wzrost nie został potwierdzony przez wolumen, to szanse na pokonanie maksimum są wysokie, bowiem trend średnioterminowy w dalszym ciągu ma kierunek wzrostowy. Obsunięcie trendu w tej korekcie wyniosło ledwie 2%, co nie jest charakterystyczne dla lokalnego spadku. O zagrożeniu trendu zwyżkującego można byłoby mówić dopiero, gdyby notowania spadły poniżej 1338 pkt., gdzie znajduje się szczyt koniunktury z połowy listopada zeszłego roku. Wykres świecowy wskazuje, że powrót do trendu wzrostowego stanie się faktem dopiero w razie zamknięcia sesji powyżej 1441 pkt., do której to wartości sięga górny cień świecy z 10 stycznia. Gdyby przełamanie tej wartości uznać za sygnał kupna, to żeby nie marnować jednej sesji, proponuję, żeby za takową zachętę uznać już znalezienie się indeksu ponad 1441 pkt. przed fixingiem zamykającym notowania ciągłe. W ten sposób można już na fixing złożyć zlecenie. W tym wypadku podejście takie jest tym bardziej uzasadnione, że na poziomie 1441 pkt. WIG20 dawno za sobą będzie miał już sygnał kupna na wykresie liniowym. W razie wybicia ponad ostatni szczyt oczekuję, że indeks osiągnie wartość 1500 punktów. Taki właśnie powinien być rozwój wydarzeń na najbliższych sesjach.
Na razie zwyżkę indeksu dość niechętnie potwierdzają wskaźniki krótkoterminowe, które przygotowują się do ukształtowania negatywnych dywergencji. To jednak nie jest żadna przeszkoda w kontynuacji trendu wzrostowego.