Zarząd LSE wczoraj oficjalnie poinformował, iż decyzja o ponownym nawiązaniu współpracy z Merrill Lynch zapadła już w grudniu ub.r., a więc w niecałe 2 miesiące po koordynowanej przez Salomona i brytyjską firmę Hawkpoint Partners nieudanej próbie przejęcia za 555 mln funtów (798 mln USD) kontroli nad londyńskim rynkiem derywatów Liffe. Ostatecznie batalię tę wygrał jeden z największych europejskich rywali LSE - Euronext.
Merrill Lynch już wcześniej był głównym doradcą LSE, jednak z jego usług Brytyjczycy zrezygnowali we wrześniu 2000 r., ze względu na głosy krytyki, iż taka działalność ML połączona z jego aktywnością na londyńskiej giełdzie stwarza pewien konflikt interesów. Z pewnością jednak jednym z głównych powodów było zaangażowanie tego banku w nieudaną próbę fuzji LSE z Deutsche Börse, gdzie również amerykański bank posądzano o działanie na korzyść obu stron.
- Przejęcie Liffe było głównym punktem ubiegłorocznej strategii nowego zarządu LSE, na czele z Clarą Furse. Nie dziwi więc, że podjęto decyzję o rezygnacji z usług Salomona - uważa, cytowana przez Bloomberga, Angela Knight, dyrektor generalny londyńskiego zrzeszenia prywatnych inwestorów i maklerów, które reprezentuje ok. jedną trzecią akcjonariuszy LSE.
Nie dziwi więc, że zarząd, który - jak podkreślił - ponowny wybór Merrill Lynch poprzedził solidną analizą potencjalnych kandydatów - jest teraz pod silną presją, aby dokonać jakiegoś strategicznego aliansu z którymś z liczących się na świecie rynków. Takie posunięcie pozwoliłoby przede wszystkim zredukować wysokie koszty dokonywania transakcji na giełdzie londyńskiej, wciąż największym europejskim rynku pod względem kapitalizacji notowanych na nim spółek.
Tymczasem główni konkurenci nie śpią. Ostatnim spektakularnym sukcesem Euronextu jest przejęcie Liffe, a prawdopodobnie już w lutym w skład tego aliansu wejdzie kolejny rynek - giełda lizbońska. Z kolei Deutsche Börse jest coraz bliższa przejęcia pełnej kontroli nad jedną z największych europejskich izb clearingowych - Clearstream International.