DJIA stracił w ubiegłym tygodniu 2,2%. Nasdaq Composite zakończył tydzień ze stratą 4,6% i tylko 30 punktów dzieli go od psychologicznej bariery 1900 punktów, natomiast S&P 500 spadł o 1,6%. W porównaniu z pierwszym otwarciem w nowym roku DJIA traci 2,5%, Nasdaq Composite spadł o 1%, a S&P 500 o 1,8%. Nic dziwnego, że na Wall Street rozlegają się radosne pomrukiwania niedźwiedzia, który doskonale pamięta komentarze analityków, mówiące, że nowy rok będzie dla inwestorów radykalnie lepszy od dwu poprzednich.
Na ubiegłotygodniowe spadki miały wpływ nie tyle raporty o zarobkach przedsiębiorstw, ile dołączone do nich komentarze. Zaczęło się od Intela, który we wtorek przedstawił kwartalne zyski lepsze od oczekiwań Wall Street, ale w komentarzu zarząd firmy poinformował, że nie spodziewa się w najbliższym czasie poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej. Intel zamierza przeczekać ciężkie czasy, radykalnie obniżając nakłady na prace badawcze. Akcje przedsiębiorstwa straciły w środę 2,8% na wartości.
W czwartek kwartalny raport, lepszy od prognoz analityków, przedstawiło IBM. Jednak w towarzyszącym mu komentarzu prezes firmy Louis V. Gerstner Jr. poinformował inwestorów i analityków, że " warunki prowadzenia działalności biznesowej pozostają trudne. Nie widać oznak gwałtownego ożywienia gospodarczego". W piątek akcje IBM spadły o 4,71%.
Także w czwartek kwartalny raport - również lepszy od oczekiwań analityków - przedstawił Microsoft. Jednak w komentarzu do raportu zarząd firmy stwierdził, że obawia się o " stan światowej ekonomii. Oznaki ożywienia na najważniejszych rynkach jeszcze nie są widoczne. Nawet jeżeli warunki ekonomiczne ulegną poprawie, nie będzie to radykalne ożywienie". Akcje Microsoftu spadły w piątek o 5,4%.
Inwestorzy mieli na tyle skwaszone humory, że nawet piątkowa zapowiedź zysków Dell Computer znacznie lepszych od oczekiwań analityków nie pomogła akcjom tego przedsiębiorstwa, które zakończyły sesję ze stratą 2,94%.