Rano za USD płacono 4,135 zł, za euro 3,655 zł, odpowiadało to 9,9% powyżej starego parytetu, byliśmy więc wyraźnie wyżej w stosunku do zeszłotygodniowego zamknięcia. Potem złoty zaczął tracić i około 12.00 dotarliśmy do 9,5%. Dolar podrożał o 1,5 gr, wspólna waluta o 1,7 gr. Po południu odreagowaliśmy trochę przedpołudniowy spadek wartości. Złoty ustabilizował się w okolicach 9,6%, przy kursach 4,147 i 3,667. Pod sam koniec dnia jeszcze raz przeważył popyt. Ostatnich transakcji dokonywano po 4,142 i 3,66, a odchylenie wynosiło 9,75%.
Na razie rynek zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami. Po zeszłotygodniowej "zawierusze" złoty trochę odreagował. Przyczyniły się do tego z pewnością piątkowe dane. Słaba produkcja i potwierdzający silne wyhamowanie gospodarki PPI przybliżyły nas jeszcze bardziej do kolejnego cięcia stóp procentowych. W dalszym ciągu rynek jest płytki i w dalszym ciągu obroty nie są wielkie.
Na poniedziałkowej aukcji bonów skarbowych sprzedano wszystkie zaoferowane papiery, czyli 1,4 mld zł nominału. Popyt wyniósł 3,75 mld zł. Zgodnie z oczekiwaniami rentowności ponownie spadły - to efekt oczekiwań na kolejną obniżkę stóp procentowych. Średnia rentowność bonów trzynastotygodniowych wyniosła 9,91% (poprzednio 10,16%), pięćdziesięciodwutygodniowych zaś 9,58% (poprzednio 9,67%).
W tym tygodniu niewiele nas czeka jeśli chodzi o dane makroekonomiczne, w każdym razie niewiele z punktu widzenia rynków finansowych. W ogóle wszystko wskazuje na to, że nie będzie dużych zmian poziomów i nie zarysuje się jakiś wyraźny trend. Oczekujemy na przyszłotygodniowe posiedzenie RPP. Inwestorzy spodziewają się cięcia o 100-150 pb.
Euro rozpoczęło nowy tydzień z 0,884. Potem oscylowaliśmy wokół tego poziomu (maksimum to 0,885, minimum to 0,883). W ostatnich transakcjach za wspólną walutę płacono 0,8832 USD.