Jest to o tyle prawdopodobne, że trwające już szósty miesiąc wzrosty były pierwotnie bardzo spokojne. Rozpoczęty przy poziomie 2,34 zł trend rosnący przez cztery miesiące zdołał zbliżyć się do poziomu 2,85 zł, co oznaczało nieco ponad 20%.
Ostrożność, z jaką kurs zbliżał się do tego poziomu, można tłumaczyć tym, iż tam właśnie znajduje się linia trendu spadkowego, jaką można wytyczyć w oparciu o wierzchołki z lat 1999, 2000 i 2001. Pokonanie tego obszaru oporu w sposób zdecydowany przyspieszyło wzrosty, co jednoznacznie wskazuje na fakt, iż rynek przywiązuje dużą wagę do tej linii. Zwiększona aktywność inwestorów, jaka towarzyszyła przełamywaniu opisywanej prostej, jest kolejnym uzasadnieniem stawianej tezy.
Dlatego też, według mnie, za bardziej prawdopodobną w długim terminie należy uznać konsolidację, która przybrała formę trójkąta prostokątnego. Jego podstawą jest prosta prowadzona w oparciu o dołki z III kwartału 1998 r., IV kwartału 1999 r., I kwartału 2000 r. oraz I kwartału 2001 r., drugim ramieniem zaś omówiona powyżej linia trendu spadkowego.
We wcześniejszej analizie z 20 września 2001 r. pisałem także, iż przy odrobinie wyobraźni można stwierdzić, iż fale impulsów układają się w nietypową, bo bardzo spłaszczoną i jednocześnie niezwykle wydłużoną formację odwróconej głowy i ramion.
W oparciu o obserwację mówiącą, iż fala wzrostowa, z jaką mieliśmy do czynienia w okresie koniec kwietnia - czerwiec, lipiec 2001 r., zdołała pokonać dotychczasową średnioterminową linię trendu spadkowego prowadzoną po wierzchołkach z marca 2000 r. oraz kolejnych szczytach z sierpnia - września 2000 r., wysunąłem także hipoptezę o możliwości kontynuowania wzrostów po wykonaniu ruchu powrotnego. W tej fali właśnie się znajdujemy.