Po spotkaniu członków RPP z przedstawicielami rządu, które miało zakończyć konflikt między tymi dwoma ciałami, zapadła cisza. Wprawdzie członkowie rządu co jakiś czas wspominają o konieczności redukcji stóp, ale skończyły się gorące polemiki i groźby pod adresem RPP. Ta cisza spowodowała, iż po rynku walutowym zaczęły krążyć plotki, że podczas tamtego spotkania doszło jednak do porozumienia między RPP a rządem i obniżki stóp procentowych są przesądzone. Pytanie tylko, czy RPP zetnie stopy od razu o ok. 300 pkt., czy też dokona dwóch redukcji w takiej samej skali, jak zwykle, czyli o ok. 150 pkt. bazowych. Od wysokości cięcia zależy zaś kurs złotego. Jedna duża redukcja stanowiłaby dla rynku sygnał, iż sekwencja obniżania oprocentowania w NBP jest na razie zakończona, co mogłoby spowodować duże i szybkie osłabienie złotego wskutek odpływu kapitału spekulacyjnego. Dwie mniejsze redukcje rozłożyłyby ten proces w czasie, co miałoby duże znaczenie dla Ministerstwa Finansów. Oczekiwanie na kolejną obniżkę stóp utrzymywałoby zainteresowanie inwestorów zagranicznych polskimi papierami skarbowymi, co dla borykającego się z niskim wzrostem gospodarczym budżetu ma duże znaczenie. Jedna redukcja o 300 pkt. mogłaby spowodować, że pojawiłyby się problemy ze sprzedażą polskich obligacji i bonów skarbowych, co pogorszyłoby sytuację budżetu. Z drugiej jednak strony rząd dąży do osłabienia złotego, dzięki czemu polepszyłaby się kondycja polskich eksporterów. Gdyby wzrosła ich rentowność, możliwe, że firmy te zaczęłyby inwestować, co pozwoliłoby na przyspieszenie wzrostu gospodarczego.
Pogłoski o tym, że RPP dogadała się z rządem w sprawie redukcji stóp, mają podobno swoje źródło w Londynie. Polscy analitycy raczej nie dają im wiary. Ale także oni są przekonani, że w styczniu stopy spadną. Przemawiają za tym przede wszystkim ostatnie dane. Jak podał GUS, w grudniu po raz kolejny spadła produkcja przemysłowa, obniżyły się ceny produkcji sprzedanej przemysłu, wreszcie mocno wzrosło bezrobocie. Na dodatek inflacja, choć spodziewano się jej lekkiego odbicia, w grudniu pozostała na poziomie z listopada i wyniosła 3,6%. Publikowane przez NBP dane o inflacji bazowej także pokazały stabilizację tego wskaźnika, a z kolei w informacjach o podaży pieniądza w grudniu nie widać żadnych negatywnych efektów - akcja kredytowa, mimo ubiegłorocznych znacznych redukcji, rośnie bardzo powoli. W przekonaniu, że do redukcji stóp dojdzie, upewnił rynek prezes NBP Leszek Balcerowicz, który powiedział, że spodziewa się stabilizacji inflacji. A - jak do tej pory - to właśnie on w przypadku trzech na sześć obniżek zdecydował o cięciu stóp.
Większość krajowych analityków jest przekonana, iż Rada zetnie stopy o 150 pkt. bazowych, czyli dokona redukcji w podobnej skali, jak do tej pory. Niektórzy analitycy nie wykluczają obniżki o 200 pkt. bazowych. Część uważa, iż w większym stopniu może spaść stopa lombardowa niż interwencyjna ze względu na 4 pkt. procentowe różnicy między nimi, co przy 3,6-proc. inflacji wydaje się zbyt wielkim spreadem.
Jednak niewielu polskich analityków uważa, iż RPP zetnie stopy od razu o 300 pkt., gdyż tak znaczne odejście od dotychczasowej polityki nie dałoby się wyjaśnić inaczej, niż zawarciem kompromisu z rządem. A do tej pory RPP przyjmowała postawę, wg której rząd nie może ingerować w jej działalność.
Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku