Reklama

Polska krajem dla sprzedawców

Publikacja: 26.01.2002 08:42

Czy to prawda, że zdecydował się Pan wyjechać z Polski?

- Rozważam taką ewentualność, ale słowo "zdecydował się" nie jest odpowiednie. Ja po prostu straciłem pracę i jestem chwilowo bezrobotny, co w gospodarce rynkowej jest zjawiskiem normalnym. Od momentu postawienia spółki, w której byłem zatrudniony, w stan likwidacji, rozglądam się za nową pracą, ale jeszcze nie znalazłem odpowiedniej oferty.

Jakie są, Pańskim zdaniem, przyczyny tego, że nie może Pan znaleźć pracy?

- W krótkim horyzoncie mamy oczywiście do czynienia z objawami recesji. W dłuższym horyzoncie jednak twierdzę, że o ile w Polsce jest i zawsze będzie miejsce dla sprzedawców usług finansowych, to niekoniecznie dla ich twórców. A ja jestem właśnie taką osobą. Zmniejszony popyt na osoby dobrze wykształcone, z dużym doświadczeniem, to efekt globalizacji polskiej gospodarki. W jej wyniku centra zarządzania finansami przeniosły się poza granice Polski, u nas pozostają placówki, w których można handlować produktami finansowymi.

Jeszcze kilka lat temu oczekiwania odnośnie do rozwoju polskiego rynku kapitałowego były zupełnie inne. Instytucje finansowe chętnie inwestowały w Polsce, tutaj otwierano nowe placówki, zatrudniano najlepszych specjalistów. Sytuacja na rynku pracy była zupełnie odwrotna do tej, z jaką mamy do czynienia obecnie.

Reklama
Reklama

W Polsce jest sporo specjalistów, którzy nie mają pracy. Zmiany zachodzące w gospodarce tak ich zaskoczyły, że nie zdążyli się do nich przygotować. Kadra doświadczonych osób stanęła przed dylematem - zmienić swoją specjalizację albo rynek, na którym działają. Ja - jeżeli zaistnieje taka potrzeba - chyba zdecyduję się na drugi wariant. Gdybym się urodził np. w Teksasie, to, żeby wykonywać swój zawód, też musiałbym się przenieść do np. Nowego Jorku czy Chicago. Podobnie jest z Polską. Rozważałem szukanie pracy na jednym z ustabilizowanych rynków, jednak ja szukam wyzwań. Zdecydowanie wolę pracować w rozwijającym się regionie.

Nie zastanawiał się Pan nad założeniem własnej działalności w Polsce?

- Taką możliwość też rozważałem. Mógłbym prowadzić doradztwo finansowe, jednak, niestety, obawiam się, że w obecnej sytuacji rynkowej miałbym problemy z pozyskaniem klientów. Mógłbym też np. zarządzać wyspecjalizowanymi funduszami.

Dokąd się Pan wybiera?

- W tej chwili duże perspektywy rozwoju stoją przed Chinami, które właśnie przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu. Jeżeli miałbym się zdecydować na zmianę rynku, to chciałbym rozpocząć pracę właśnie na Wschodzie.

Zna Pan chiński?

Reklama
Reklama

- Zdążyłem się już dowiedzieć, że w Chinach mówi się różnymi dialektami, nie ma jednolitego języka chińskiego. Nie znam ani słowa, jednak to nie powinno stanowić przeszkody. Nauczyłbym się na miejscu.

Do Polski przyjechał Pan 8 lat temu z Holandii. Jak długo uczył się Pan polskiego?

- Zajęło mi to około roku. Po tym okresie byłem w stanie rozpocząć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Myślę, że w podobnym terminie przystosuję się do komunikowania po chińsku.

Jeżeli zdecyduje się Pan wyjechać do Chin, zabierze Pan ze sobą żonę Polkę i czwórkę dzieci?

- Oczywiście. Co prawda, nasze czwarte dziecko jest dopiero w drodze, ale jak tylko się urodzi i podejmę decyzję w sprawie wyjazdu, to zabiorę całą rodzinę. Moja żona lubi poznawać nowe rzeczy, zjawiska i nowych ludzi. Z pewnością zaakceptuje życiową konieczność. Poza tym ani ja, ani ona nie mamy bliskiej rodziny w Warszawie, więc tak naprawdę nic nas tutaj nie zatrzymuje.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama