Czy to prawda, że zdecydował się Pan wyjechać z Polski?
- Rozważam taką ewentualność, ale słowo "zdecydował się" nie jest odpowiednie. Ja po prostu straciłem pracę i jestem chwilowo bezrobotny, co w gospodarce rynkowej jest zjawiskiem normalnym. Od momentu postawienia spółki, w której byłem zatrudniony, w stan likwidacji, rozglądam się za nową pracą, ale jeszcze nie znalazłem odpowiedniej oferty.
Jakie są, Pańskim zdaniem, przyczyny tego, że nie może Pan znaleźć pracy?
- W krótkim horyzoncie mamy oczywiście do czynienia z objawami recesji. W dłuższym horyzoncie jednak twierdzę, że o ile w Polsce jest i zawsze będzie miejsce dla sprzedawców usług finansowych, to niekoniecznie dla ich twórców. A ja jestem właśnie taką osobą. Zmniejszony popyt na osoby dobrze wykształcone, z dużym doświadczeniem, to efekt globalizacji polskiej gospodarki. W jej wyniku centra zarządzania finansami przeniosły się poza granice Polski, u nas pozostają placówki, w których można handlować produktami finansowymi.
Jeszcze kilka lat temu oczekiwania odnośnie do rozwoju polskiego rynku kapitałowego były zupełnie inne. Instytucje finansowe chętnie inwestowały w Polsce, tutaj otwierano nowe placówki, zatrudniano najlepszych specjalistów. Sytuacja na rynku pracy była zupełnie odwrotna do tej, z jaką mamy do czynienia obecnie.