Wczorajsza sesja to bezwzględna przewaga strony podażowej. Mimo iż już jej otwarcie było, jak dla mnie, zaskakująco wysokie, to kontrakty na WIG20 aż trzykrotnie zaatakowały opór na poziomie 1458 pkt.
Jednak dopiero czwarta próba jego przełamania okazała się skuteczna, co pozwoliło zanotować dzienne maksimum na wysokości 1465 pkt. Bardzo silny atak sprzedających na rynku kasowym doprowadził zaraz po 10.00 do paniki na rynku terminowym. Kontrakty na WIG20 szybko przełamały dolne ograniczenie formacji prostokąta (1423 pkt.) oraz poziom połowy korpusu białej świecy z ubiegłego wtorku (1421 pkt.). Silnym wsparciem, ale i tak ostatecznie złamanym, okazała się linia trendu wzrostowego z wykresu 5-minutowego (której początek sięga sesji z 7 stycznia). Warto dodać, że obniżenie wartości kontraktów było relatywnie mniejsze niż indeksu, co doprowadziło do chwilowego zmniejszenia bazy, która i tak na koniec notowań rozciągnęła się do minus 24 pkt. Od 12.00 do 15.00 trwała stabilizacja na niskim poziomie, zakończona kolejnym wybiciem w dół.
Odpowiadając na tytułowe pytanie, trudno temu zaprzeczyć. Spełnione zostały bowiem wszystkie warunki do tego, aby próbować otwierać nowe krótkie pozycje. Kto nie jest do tego przekonany, powinien czekać z boku na ewentualne pogłębienie zniżek lub powrót do trendu wzrostowego.
Kontrakty na PKN osiągnęły istotny poziom oporu na wysokości 22,70 zł (szczyt sprzed roku oraz poziom otrzymany z iloczynu długości fali spadkowej z września oraz złotego współczynnika Fibonacciego). Najbliższe wsparcie to dolna linia kilkudniowego kanału na wysokości 21,40 zł.