Nowy Jork
Podczas sesji poniedziałkowej Dow Jones wzrósł o 25,67 pkt. (0,26%), a Nasdaq o 6,21 pkt. (0,32%). S&P 500 stracił 0,02%. Russell 2000 podniósł się o 0,4%.
Początek sesji wtorkowych przyniósł wzrost notowań pod wpływem kilka pozytywnych czynników. Bardziej optymistyczne niż oczekiwano prognozy przedstawił gigant informatyczny Texas Instruments, pobudzając zainteresowanie akcjami sektora high-tech. W efekcie zdrożały m.in. walory spółek Advanced Micro Devices, Altera i Xilinx. Tymczasem opublikowano dane, które wykazały w grudniu 2001 r. szybszy niż przewidywano wzrost zamówień na dobra trwałego użytku, a jednocześnie firma Conference Board poinformowała o wzroście w styczniu zaufania konsumentów do gospodarki amerykańskiej do najwyższego poziomu od pięciu miesięcy. Ogólnie biorąc, wśród inwestorów panuje przekonanie, że zbliża się ożywienie aktywności ekonomicznej. Wciąż brakuje jednak pewności, kiedy to nastąpi, co utrudniło wczoraj utrwalenie tendencji wzrostowej, zwłaszcza że na rynkach nowojorskich panowała niepewność przed wieczornym wystąpieniem prezydenta Geoge'a W. Busha, dotyczącym stanu państwa, oraz środową decyzją banku centralnego w sprawie polityki pieniężnej. W tych warunkach, po zahamowaniu początkowego wzrostu, Dow Jones stracił przed południem ponad 106 pkt. (1,08%), a Nasdaq 1,07%.
Londyn
Brak dodatnich impulsów z rynków nowojorskich oraz wyprzedaż akcji firm telekomunikacyjnych zadecydowały o spadku londyńskiego indeksu FT-SE 100 o 92,2 pkt. (1,77%). Istotny wpływ miało bankructwo amerykańskiej spółki Global Crossing i dane o spadku dochodów w europejskiej telekomunikacji. Pozbywano się także walorów towarzystw naftowych BP i Shell.