Popyt, podaż i obroty
W trakcie czterech styczniowych przetargów na bony skarbowe inwestorzy złożyli oferty zakupu o łącznej wartości wynoszącej nieco ponad 18 mld zł. W stosunku do poprzedniego miesiąca oznacza to wzrost o 4,58 mld zł, czyli o 34%. Był to rekordowo wysoki poziom w całej dotychczasowej historii przetargów na te papiery, liczącej już ponad 10 lat. Prawdopodobnie jego pokonanie w najbliższym czasie będzie dość trudne.
Nasze papiery skarbowe tak wielkie powodzenie wśród inwestorów, w tym zagranicznych, zawdzięczały trwającemu przez cały ubiegły rok procesowi obniżania stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. W cyklu liczącym sześć kolejnych redukcji, stopy zostały obniżone łącznie o 7,5 punktu procentowego (z 23% do 15,5%). W bieżącym roku trudno spodziewać się podobnej serii. Wydaje się, że w pierwszym półroczu możemy liczyć co najwyżej na dwie obniżki, w wyniku których stopy spadną o około 3 punkty procentowe łącznie. To z pewnością przyczyni się do spadku atrakcyjności bonów, jako lokaty przynoszącej spory zysk przy niewielkim poziomie ryzyka. Ceny papierów kupionych wcześniej nie będą rosły już w takim tempie, jak w poprzednim roku, a więc główny motyw ich posiadania osłabnie. Trudno też liczyć na utrzymanie dotychczasowego spadku tempa inflacji. Wręcz przeciwnie, należy raczej obawiać się, że będzie wyższa niż grudniowe 3,6%, co spowoduje, że realna rentowność bonów skarbowych może się obniżać.
Wartość nominalna bonów oferowanych w styczniu przez emitenta do sprzedaży wyniosła 5,4 mld zł, a więc była wyższa niż w grudniu ubiegłego roku o zaledwie 100 mln zł, czyli niecałe 2%. Nic nie wskazuje, by podaż tych papierów na rynku pierwotnym miała się w najbliższym czasie znacząco zwiększyć. Sądząc jednak z ostatnich wypowiedzi ministra skarbu, wskazujących na to, że wielkich wpływów z prywatyzacji budżet raczej nie powinien się w tym roku spodziewać, kiedyś musi nastąpić wzrost zapotrzebowania na środki pozyskiwane z emisji papierów skarbowych. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że może najczęściej z dynamicznym wzrostem podaży bonów skarbowych mamy do czynienia w marcu lub kwietniu.
W styczniu aż o 850 mln zł, czyli o 13,6% w stosunku do poprzedniego miesiąca, niższa była wartość nominalna zawartych transakcji. Stało się tak, mimo iż podaż bonów w grudniu była mniejsza. Wynika to stąd, że w ostatnim miesiącu ubiegłego roku resort finansów wykorzystał zwiększony popyt ze strony inwestorów oraz to, że godzili się oni na wysokie ceny bonów, do sprzedaży znacznie większej liczby tych papierów, niż pierwotnie planował. Po raz pierwszy w historii przetargów zanotowano wówczas tak dużą rozbieżność między wartością oferty emitenta a wielkością zawartych transakcji (wynosiła ona prawie 950 mln zł, co stanowiło 18% pierwotnej oferty sprzedaży).