Po pierwsze, kwestia zawiadomienia. Faktycznie, jak potwierdziła KPWiG, dotarło do niej od emitenta stosowne zawiadomienie o sprzedaży obligacji. Zostało złożone 28 stycznia, a więc w dniu, gdy mój artykuł powstał. Tego samego dnia rozmawiałem (późnym popołudniem) z przedstawicielem KPWiG i poruszyłem także kwestię zawiadomienia. Być może już wówczas dokument ten został Komisji dostarczony, być może trafił on do jej kancelarii w trakcie mojej rozmowy, a może godzinę później. Faktem jest jednak, iż mój rozmówca nic o takim zawiadomieniu nie wiedział, zatem napisałem, że spółka Green Capital zawiadomienia nie złożyła.
Po drugie, gwarancje oferty. Z tym jest znacznie większy problem. Pracownicy (telemarketerzy) Green Capital różnie tę sprawę przedstawiają. Gdy tylko firma rozpoczęła informowanie o swojej ofercie, można było usłyszeć, iż wykup obligacji jest gwarantowany przez Barcelo. Tak też przedstawiłem to w swoich pierwszych artykułach. Wówczas sprostowania nie było. Sam jednak zacząłem sprawdzać, co łączy Barcelo z Green Capital. Co ciekawe, rozmowy i kontakt e-mailowy z przedstawicielem hiszpańskiej firmy wskazywał, iż Barcelo nic o Green Capital nie wie i z nią nie współpracuje. Dzwoniąc natomiast do Green Capital za każdym razem można usłyszeć nieco inną wersję wydarzeń. Kwestii gwarantowania oferty nie wyjaśnia także (a, jak sądzę, nie tylko ja zaczynam tracić orientację) ogłoszenie spółki. W tytule znaleźć można zapewnienie "Zarób. Gwarantowane obligacje. 36% rocznie", podczas gdy w tekście wyraźnie jest zaznaczone, iż papiery nie są zabezpieczone.