Wyraźne słabnięcie popytu w końcu stycznia br. nie było przypadkowe. Wtorkowa sesja potwierdza, że niedźwiedzie na dobre przejmują inicjatywę. Na wykresie pojawiła się kolejna czarna świeca oraz kolejna przeszło 80-pkt. luka bessy. Trudno znaleźć nawet najbardziej zagorzałych optymistów, którzy stwierdzą, że rynek wygląda zachęcająco. Malejące obroty wskazują, że coraz bardziej dotkliwy staje się spadek aktywności kupujących. W takich sytuacjach mawia się, że rynek zniżkuje pod swoim ciężarem. Po przełamaniu krótkoterminowej średniej kroczącej w poniedziałek następną przeszkodą wydaje się SK-45, przebiegająca obecnie na wysokości 15 100 pkt. Od tej średniej dzieli nas już tylko nieco ponad 2%. To niewiele. Średnia ta w przeszłości nie stanowiła istotnego wsparcia, chroniącego przed spadkami, a siła, jaką podaż ujawniła na ostatnich sesjach, nakazuje sceptycznie podejść do jej testu. To nie koniec spadków.

Pozostawanie na rynku w tym momencie nie jest dobrym rozwiązaniem. Może to doprowadzić do znacznego uszczerbku w portfelu, który potem będzie o wiele trudniej odrobić. Luty zapowiada się jako miesiąc mało łaskawy dla posiadaczy akcji. Efekt stycznia okazał się krótkotrwały.