Wielu obserwatorów podkreśla, że przypadek Rusnaka bardzo przypomina wydarzenia z 1995 r., kiedy działalność innego dealera, Nicka Leesona, doprowadziła do upadku brytyjski bank Barings.
Wskutek informacji o spektakularnym oszustwie jednego z dealerów w środę walory AIB staniały o 23%, a kapitalizacja banku spadła aż o 1,7 mld USD, do 8,7 mld USD (10 mld euro), najniższego poziomu od 1987 r. Strata 750 mln USD prawdopodobnie zmniejszy też zysk netto firmy w 2001 r. o ok. 600 mln euro (takiego jednorazowego odpisu musi dokonać AIB), do 400 mln euro.
W tych okolicznościach - zdaniem analityków - niska cena akcji spółki może narazić ją na wrogie przejęcie. Już spekuluje się, że jednym z nabywców walorów AIB mógłby być brytyjski Royal Bank of Scotland. Analitycy Deutsche Banku, uwzględniając silną jednodniową przecenę akcji banku, wydali im wczoraj rekomendację kupna, co jeszcze bardziej podgrzało spekulacje na temat możliwości wchłonięcia AIB przez większego konkurenta.
W historii światowego sektora finansowego odnotowano już przypadek, gdy oszustwa dealera walutowego - Nicka Leesona, zatrudnionego w singapurskim oddziale brytyjskiego banku Barings, doprowadziły ostatecznie do przejęcia tej instytucji przez holenderską grupę finansową ING.
Niektórzy analitycy nie chcą jednak porównywać przypadku AIB i ING. - Między sytuacją banku Barings, który został doprowadzony do bankructwa przez podobne operacje, jakich ofiarą padła amerykańska filia AIB w Baltimore, nie ma porównania - powiedziała PARKIETOWI Elisabeth Rudman, starszy analityk w londyńskim Moody`s, która systematycznie monitoruje sytuację finansową AIB. - Barings był małym bankiem i nie miał kapitału pozwalającego zaabsorbować stratę w wysokości aż 1,4 mld USD. Tymczasem suma bilansowa AIB wynosi 87,9 mld euro, a jego kapitały wielokrotnie przewyższają straconą kwotę - dodała. Podkreśliła też, że wiarygodność kredytowa kontrolowanego przez AIB polskiego banku BZ WBK pozostaje nienaruszona.