- Nie miałem żadnych informacji na temat jakichkolwiek manipulacji finansowych, które prowadziły do ukrywania strat firmy - stwierdził Jeffrey Skilling. - Moja dymisja w sierpniu ub.r. była podyktowana względami osobistymi. Nic nie wiedziałem o tym, że Enron może szybko zbankrutować - dodał, przyznając jednocześnie, że jest wstrząśnięty sytuacją, w jakiej znalazła się kierowana przez niego kiedyś firma. Według Skillinga, wszystkie raporty finansowe publikowane za jego kadencji (od lutego do sierpnia 2001 r.) odzwierciedlały prawdziwą kondycję finansową firmy. Przyznał jednak, że mogły dziać się w niej rzeczy, które przed nim ukrywano. Niektórzy zarzucają jednak Skillingowi, że wiedział o podejrzanych operacjach w firmie i je aprobował, choć na żadnym z dokumentów nie ma jego podpisu.

Skilling był najwyżej postawioną osobą spośród obecnego i byłego kierownictwa Enrona, która zgodziła się na przesłuchanie w Kongresie. Dyrektor finansowy Andrew Fastow oraz kilku innych członków ścisłego kierownictwa Enron - nadzorujący spółki zależne firmy Michael Kopper, szef departamentu ryzyka inwestycyjnego Richard Buy i główny księgowy Richard Causey - odmówili składania zeznań we własnej sprawie powołując się na piątą poprawkę do Konstytucji USA. Głos w Kongresie zabrali natomiast dwaj inni członkowie zarządu koncernu - przewodniczący komisji audytowej Robert Jaedicke i odpowiadający za nadzór finansów Herbert Winokur. Obaj zgodnie stwierdzili, że członkowie ścisłego kierownictwa Enrona oraz doradcy i audytorzy spółki ukrywali przed nimi informacje, m.in. na temat kluczowych transakcji.

Tymczasem na jaw wychodzą coraz nowsze informacje na temat ukrywanej działalności Enrona. Według szefa komisji energetyki i handlu Billy Tauzina, koncern obiecał dwóm bankom inwestycyjnym - Merrill Lynch i First Union (obecnie Wachovia) obsługę emisji swoich obligacji w zamian za inwestycje w niektóre spółki zależne koncernu, tworzone po to, by ukryć jego faktyczną kondycję finansową.